Od Nieznany:
'Ojć, nie wiem czy teraz będzie ci tak wesoło, ale od razu na zapas mówię ci nie ma za co"
Zupełnie nie rozumiałam treści tej wiadomości.
-Alice.- Usłyszałam znajomy dla mnie głos. No to już po mnie.
******************************************************************
-Alice, co on tu robi?!- Usłyszałam podnosząc się głos mojego brata. Z
nerwów przygryzłam środek policzka tak mocno, że poczułam krew w swoich ustach.
Justin, dalej siedział na podłodze, próbując wstać, ale mój cudowny brat pchnął go od nowa na ziemię.
-Kurwa co ty robisz?!- Mówił Justin, chwiejąc się nawet gdy, siedział.
-drzyjcie, się jeszcze głośniej, tak aby obudzić wujka!- chłopcy spojrzeli na mnie jak na jakąś debilke i dalej od nowa zaczęli dyskutować miedzy sobą.
Stałam i patrzyłam, jak dwaj idioci, gadają miedzy sobą, tak jakby mieli zaraz zabić się słowami. Oczywiście gdyby można było zabijać słowami, obaj już by nie żyli.
-Dobra Ali, pomóż mi go podnieść.- posłuchałam się brata i postanowiłam pomóc mu podnieść pijanego Justina z podłogi. Oboje z Zaynem trzymaliśmy Biebera pod ramieniem i zastanawialiśmy się gdzie, możemy go ukryć na czas dopóki nie wytrzeźwieje.
-Może twój pokój?- Zapytałam brata, a ten od razu mnie wyśmiał. Co do cholery jest w tym śmiesznego?!- Nie śmiej się, bo wujek przeważnie nigdy nie zagląda do twojego pokoju.- Namawiałam chłopaka jak tylko mogłam.
- Nie ma takiej opcji.- Zayn zaczął się bronić, ale już się przyzwyczaiłam do tego, że zawsze wychodzi na jego.
Prowadziliśmy szatyna po schodach, jak najciszej tylko możemy.
-Potrzymaj, go a ja otworzę drzwi do pokoju.- Tym razem miałam nadzieję, że Zayn mnie posłucha, ale gdy podeszłam do drwi, w celu otworzenia ich usłyszałam, głośny huk. Szybko odwróciłam się w stronę chłopców i zobaczyłam Justina leżącego na podłodze oraz Zayna, który stoi i się z tego śmieje Walnęłam się w czoło z otwartej reki. No jak dzieci, a nawet gorzej!
piorunowałam chłopaka wzrokiem, na co szybko schylił się i zaczął podnosić szatyna. Po cichu otworzyłam drzwi do swojego pokoju i kiwnęłam ręka na znak, że Zayn może wprowadzać chłopaka do pomieszczenia. Stałam koło łóżka i dokładnie przeglądałam się chłopakom, mój wspaniały brat jak zawsze musiał zrobić na złość i gdy wprowadzał Biebera do mojego pokoju walnął nim o witrynę drzwi.
-Ups niechcący.- Proszę Cię przestań już się zachowywać jak dziecko Zayn! Krzyknął w myślach.
-Kurwa.- Z ust szatyna zaczęła wydobywać się wiązanka przekleństw. Szczerze nie zdziwiło mnie to.
Czarno włosy chłopak,doprowadził szatyna do łóżka i bez chwili za wahania rzucił go na nie. Na całe szczęście zdążyłam złapać Justina za rękę, ponieważ przez mojego głupiego brata o mało z niego nie zleciał. Poprawiłam chłopaka na łóżku i przykryłam go kołdrą, uchylają przy tym okno, ponieważ cały smród alkoholu z Justina przerzucił się na mój pokój.
Spojrzałam ostatni raz na szatyna biorąc przy tym swoje rzeczy i przy okazji Zayna za koszulkę i wyszłam z pokoju. Ale zaraz, zaraz ciągle coś nie dawało mi spokoju, nie dawno co mój brat i Justin razem współpracowali, a dziś? To było dziwnie musiałam jak najszybciej z nim pogadać.
Zeszłam na dół z bratem kierując się do kuchni, chłopak od razu wyczuł, że coś jest nie tak, bo zaciskał piąstki, zawsze tak robił.
-Musimy pogadać.- Powiedziałam do niego, miałam jeszcze sporo czasu, ponieważ szkoła zaczynała się dopiero za dwie godziny.
Chłopak usiadł na krześle, więc postanowiłam zrobić to samo i usiadłam na przeciwko niego.
Po chwili ciszy zaczęłam.
-Nic już nie rozumiem.-Powiedziałam bawiąc się swoimi palcami.
-Czego nie rozumiesz?- Usłyszałam za chrypnięty głos czarno włosego chłopaka.
-Jeszcze kilka dni temu, razem z Justinem byliście wielkimi 'wspólnikami'- Zrobiłam cudzysłów w powietrzu, bo nie wiedziałam jak nazwać ich pracę? O ile wogóle mogę, to jakoś nazwać.- A dziś? Wyglądało to tak jakbyś chciał go zabić, wyjaśnisz mi to?- Dodałam.
Chłopak spuścił wzrok na dół.
-To nie twoja sprawa, wogóle nie mieszaj się w moje sprawy, do cholery!.- Powiedział po chwili, a przy końcu zdania zaczął podnosić głos.
-To jest moja sprawa, nic mi nie mówisz praktycznie ciągle nie ma cie w domu! Znikasz na nie wiadomo ile! Jeszcze ja dostaję jakieś dziwne wiadomość! I nadal myślisz, że to nie moja sprawa?!- Nie wytrzymałam i pod wpływem emocji wyglądałam się na temat wiadomości od S.A.
-Jakie wiadomości.- chłopak szybko podniósł głowę, patrząc mi w oczy, ale teraz ja spuściłam głowę w dół, cholera on nie miał się dowiedzieć.
-Nie ważne, ja już muszę iść.-Mówiłam zbierając swoje rzeczy z podłogi i idąc pośpiesznie w stronę korytarza. Chłopak złapał mnie za nadgarstek i obrócił w swoją stronę.
- Trzymaj się z daleka od Biebera.- jego głos był nie tylko pewny siebie, ale i tez stanowczy. Nie dość, że nie chce mi nic wytłumaczyć to jeszcze będzie mi mówił z kim mam się widywać?! Jego nie doczekanie.
- Zaopiekuj się Justinem dopóki nie wrócę ze szkoły.- Po tych słowach wyrwałam się z jego uchwytu i wyszłam z domu. Została mi jeszcze godzina, do dzwonka na lekcje, wiec postanowiłam, że pójdę dziś dłuższą drogą.
*
'Ojć, nie wiem czy teraz będzie ci tak wesoło, ale od razu na zapas mówię ci nie ma za co"
Zupełnie nie rozumiałam treści tej wiadomości.
-Alice.- Usłyszałam znajomy dla mnie głos. No to już po mnie.
******************************************************************
-Alice, co on tu robi?!- Usłyszałam podnosząc się głos mojego brata. Z
nerwów przygryzłam środek policzka tak mocno, że poczułam krew w swoich ustach.
Justin, dalej siedział na podłodze, próbując wstać, ale mój cudowny brat pchnął go od nowa na ziemię.
-Kurwa co ty robisz?!- Mówił Justin, chwiejąc się nawet gdy, siedział.
-drzyjcie, się jeszcze głośniej, tak aby obudzić wujka!- chłopcy spojrzeli na mnie jak na jakąś debilke i dalej od nowa zaczęli dyskutować miedzy sobą.
Stałam i patrzyłam, jak dwaj idioci, gadają miedzy sobą, tak jakby mieli zaraz zabić się słowami. Oczywiście gdyby można było zabijać słowami, obaj już by nie żyli.
-Dobra Ali, pomóż mi go podnieść.- posłuchałam się brata i postanowiłam pomóc mu podnieść pijanego Justina z podłogi. Oboje z Zaynem trzymaliśmy Biebera pod ramieniem i zastanawialiśmy się gdzie, możemy go ukryć na czas dopóki nie wytrzeźwieje.
-Może twój pokój?- Zapytałam brata, a ten od razu mnie wyśmiał. Co do cholery jest w tym śmiesznego?!- Nie śmiej się, bo wujek przeważnie nigdy nie zagląda do twojego pokoju.- Namawiałam chłopaka jak tylko mogłam.
- Nie ma takiej opcji.- Zayn zaczął się bronić, ale już się przyzwyczaiłam do tego, że zawsze wychodzi na jego.
Prowadziliśmy szatyna po schodach, jak najciszej tylko możemy.
-Potrzymaj, go a ja otworzę drzwi do pokoju.- Tym razem miałam nadzieję, że Zayn mnie posłucha, ale gdy podeszłam do drwi, w celu otworzenia ich usłyszałam, głośny huk. Szybko odwróciłam się w stronę chłopców i zobaczyłam Justina leżącego na podłodze oraz Zayna, który stoi i się z tego śmieje Walnęłam się w czoło z otwartej reki. No jak dzieci, a nawet gorzej!
piorunowałam chłopaka wzrokiem, na co szybko schylił się i zaczął podnosić szatyna. Po cichu otworzyłam drzwi do swojego pokoju i kiwnęłam ręka na znak, że Zayn może wprowadzać chłopaka do pomieszczenia. Stałam koło łóżka i dokładnie przeglądałam się chłopakom, mój wspaniały brat jak zawsze musiał zrobić na złość i gdy wprowadzał Biebera do mojego pokoju walnął nim o witrynę drzwi.
-Ups niechcący.- Proszę Cię przestań już się zachowywać jak dziecko Zayn! Krzyknął w myślach.
-Kurwa.- Z ust szatyna zaczęła wydobywać się wiązanka przekleństw. Szczerze nie zdziwiło mnie to.
Czarno włosy chłopak,doprowadził szatyna do łóżka i bez chwili za wahania rzucił go na nie. Na całe szczęście zdążyłam złapać Justina za rękę, ponieważ przez mojego głupiego brata o mało z niego nie zleciał. Poprawiłam chłopaka na łóżku i przykryłam go kołdrą, uchylają przy tym okno, ponieważ cały smród alkoholu z Justina przerzucił się na mój pokój.
Spojrzałam ostatni raz na szatyna biorąc przy tym swoje rzeczy i przy okazji Zayna za koszulkę i wyszłam z pokoju. Ale zaraz, zaraz ciągle coś nie dawało mi spokoju, nie dawno co mój brat i Justin razem współpracowali, a dziś? To było dziwnie musiałam jak najszybciej z nim pogadać.
Zeszłam na dół z bratem kierując się do kuchni, chłopak od razu wyczuł, że coś jest nie tak, bo zaciskał piąstki, zawsze tak robił.
-Musimy pogadać.- Powiedziałam do niego, miałam jeszcze sporo czasu, ponieważ szkoła zaczynała się dopiero za dwie godziny.
Chłopak usiadł na krześle, więc postanowiłam zrobić to samo i usiadłam na przeciwko niego.
Po chwili ciszy zaczęłam.
-Nic już nie rozumiem.-Powiedziałam bawiąc się swoimi palcami.
-Czego nie rozumiesz?- Usłyszałam za chrypnięty głos czarno włosego chłopaka.
-Jeszcze kilka dni temu, razem z Justinem byliście wielkimi 'wspólnikami'- Zrobiłam cudzysłów w powietrzu, bo nie wiedziałam jak nazwać ich pracę? O ile wogóle mogę, to jakoś nazwać.- A dziś? Wyglądało to tak jakbyś chciał go zabić, wyjaśnisz mi to?- Dodałam.
Chłopak spuścił wzrok na dół.
-To nie twoja sprawa, wogóle nie mieszaj się w moje sprawy, do cholery!.- Powiedział po chwili, a przy końcu zdania zaczął podnosić głos.
-To jest moja sprawa, nic mi nie mówisz praktycznie ciągle nie ma cie w domu! Znikasz na nie wiadomo ile! Jeszcze ja dostaję jakieś dziwne wiadomość! I nadal myślisz, że to nie moja sprawa?!- Nie wytrzymałam i pod wpływem emocji wyglądałam się na temat wiadomości od S.A.
-Jakie wiadomości.- chłopak szybko podniósł głowę, patrząc mi w oczy, ale teraz ja spuściłam głowę w dół, cholera on nie miał się dowiedzieć.
-Nie ważne, ja już muszę iść.-Mówiłam zbierając swoje rzeczy z podłogi i idąc pośpiesznie w stronę korytarza. Chłopak złapał mnie za nadgarstek i obrócił w swoją stronę.
- Trzymaj się z daleka od Biebera.- jego głos był nie tylko pewny siebie, ale i tez stanowczy. Nie dość, że nie chce mi nic wytłumaczyć to jeszcze będzie mi mówił z kim mam się widywać?! Jego nie doczekanie.
- Zaopiekuj się Justinem dopóki nie wrócę ze szkoły.- Po tych słowach wyrwałam się z jego uchwytu i wyszłam z domu. Została mi jeszcze godzina, do dzwonka na lekcje, wiec postanowiłam, że pójdę dziś dłuższą drogą.
*
Wyszłam z domu w złym humorze, wzięłam swojego Iphone do ręki podłączając do niego słuchawki, od razu razu włączając moją ulubioną piosenkę 'The Feeling". Obecnie przechodziłam koło domu Harre'go, dziwnie się czułam zawsze o tej godzinie przychodziłam po niego i szliśmy do szkoły razem, a dziś? To wszystko się zmieniło nie jest już jak kiedyś. Moje rozmyślenie przerwał mi niecodzienny widok, a mianowicie moim oczom ukazała się Cat w objęciach mojego przyjaciela! Ale jak to oni od zawsze się nie lubili, chodzi mi teraz bardziej o to, że bez żadnego konkretnego powodu kłócili się o nic! A teraz nagle są razem?! Coś mi tu nie gra.
-Cat!- Zawołałam, dziewczyna tylko odwróciła się w moją stronę i posłała mi zabójcze spojrzenie, i przysięgam gdyby spojrzenia mogły zabijać już dawno leżała bym martwa na tym chodniku. Kompletnie nie rozumiałam o co im chodzi. Z powrotem włożyłam słuchawkę do ucha i szłam przed siebie. Najpierw Harry a teraz Cat? O co im wszystkim chodzi?! Postanowiłam to przeanalizować jeszcze raz wszystko na spokojnie. Mój brat ma jakieś tajemnice znika, na cały dzień lub na kilka dni z domu, moi przyjaciele nie odzywają się do mnie, nie wiem nawet z jakiego powodu. Dostaje jakieś dziwne wiadomości, nawet nie wiem kto to jest ten cały S.A i tym bardziej nie wiem czego de mnie chce. Coraz bardziej zaczęło mnie to wszystko przerastać. Ale jedno jest pewne mam zamiar dowiedzieć się kim jest ten cały S.A i nawet już wiem kto mi w tym pomoże.
Nawet nie zorientowałam się, kiedy dotarłam pod szkołę. Wypuściłam tylko głośno powietrze i wolnym tempem weszłam do środka.
Od Nieznany:
'Widzę, że nawet przyjaciele się od ciebie odwrócili, nie musisz dziękować. Miłego dnia'..
Ugh jak ten człowiek działa mi już na nerwy! Wyciągnęłam słuchawki z uszu i razem z telefonem włożyłam do torebki. Po czym udałam się w stronę szafki, wyciągnęłam wszystkie potrzebne książki na pierwszą lekcję, i równo z dzwonkiem udałam się na lekcje historii.
*
W czasie lunchu, poszłam na stołówkę. Podeszłam bliżej lady, na której były rozstawione różne dania. Wzięłam talerz i nałożyłam sobie sałatki, biorąc do tego zwykła niegazowaną wodę. Ruszyłam w stronę stołu przy, którym zawsze siedzieliśmy z Harrym i Cat, na całe moje szczęście nie było ich dziś na stołówce z czego niezmiernie się cieszyłam.
Usiadłam wygodnie na krześle i zaczęłam jeść to co miałam na talerzu.
Po skończonym daniu poszłam w stronę zwrotu naczyń i odłożyłam talerz, po czym zapłaciłam za swoje jedzenie i wyszłam.
Poszłam szybkim tempem w stronę szafki, chowając wszystkie książki i biorąc ostatnie zeszyty jakie są na dziś mi potrzebne.
~~~ Justin~~~
Obudziłem się z niezłym kacem, złapałem się za głowę i powoli podniosłem się do pozycji siedzącej przecierając swoje zaspane oczy. Po kieszeniach zacząłem szukać swojego telefonu, cholera nie ma go. No to barwo debilu przesrałeś telefon. Będę musiał kupić nowy, ale muszę załatwić więcej działek do sprzedania, lub wykonać jakieś specjalne zadania od "szefa".
Ale zaraz, zaraz gdzie ja wogóle jestem?! To nie jest moje łóżko i to nie jest mój pokój!
- Widzę, że kac morderca.- usłyszałem ten denerwujący głos. No jeszcze mi jego tu brakowało
- Co ty tu robisz?!- głupi kutas, co on wogóle tu robi?!
- Wydaje mi się, że mieszkam.- W głosie chłopaka można było wyczuć ironię.
Co ja wogóle robię u niego domu?! Nic z wczoraj nie pamiętałem. Gdy już miałem odpowiedzieć Zaynowi,ale drzwi do pokoju otworzyły się, a do pomieszczenia weszła drobniutka czarno włosa dziewczyna, ubrana w seksowną sukienkę.
~~~Alice~~~
Po lekcjach od razu ruszyłam w stronę domu. o dziwo droga do niego wydawała mi się krótsza. Dzięki czemu szybciej się w nim znalazłam. Przekroczyłam próg drzwi, w korytarzu od razu ściągnęłam szpilki, które obecnie miałam na nogach, po czym od razu ruszyłam w stronę swojego pokoju. Delikatne załapałam za klamkę, którą zaczęłam przekręcać w celu dostania się do środka. Gdy już udało mi się dostać do pomieszczenia, to pierwsze co rzuciło mi się w oczy to Justin siedzący bez koszulki na moim łóżku, a tuż obok niego stał z założonymi rękoma mój brat. Obaj skierowali swój wzrok na mnie.
-Hej.-Przywitałam się z nimi, a Justin posłał mi swój uśmiech. Natomiast Zayn jak nigdy podszedł do mnie i mnie przytulił?! To wydawało się dziwne.
Po chwili wydostałam się z uścisku mojego starszego brata i ruszyłam w stronę biurka w celu odłożenia torby, bez przerwy czułam na sobie wzrok Justina tak, jakby rozbierał mnie wzrokiem, i to dosłownie!
Gdy już moja torba znalazła się na miejscu, odwróciłam się w stronę chłopców, żaden z nich nie zmienił pozycji ani na chwilę. Ruszyłam w stronę łóżka siadając na jego skrawku. Po chwili ciszy zaczęłam.
-Ktoś do cholery powie mi o co tu chodzi?-Ani Zayn, ani Justin nie odpowiedzieli na moje pytanie, obydwaj spuścili głowy w dół unikając ze mną kontaktu wzrokowego.
-O chyba wujek mnie woła.-Powiedział Zayn i wyszedł z mojego pokoju. No przecież on jest taki dorosły!
Mój wzrok od razu przeniósł się na Justina, który siedział koło mnie, a jego wzrok nadal był spuszczony w dół.
-To chociaż ty Justin możesz mi powiedzieć o co chodzi?-Już nie wiedziałam jak mam do nich dotrzeć, żaden z nich nie odzywał się. A jeszcze przed tym pytaniem byli tacy rozgadani. Tak ich rozmowę było słychać na dolę.
- Nie mogę.-No super następny! Zachowują się jak dzieci!
-Nie to nie.-Chłopaka mina w tym momencie była bezcenna ponieważ myślał, że już więcej nic nie powiem.- I tak sama się dowiem, ale nie ważne na razie o to. Musisz mi pomóc.- Szaty momentalnie podniósł wzrok do góry.
- Czemu nie poprosisz o to swojego brata?- Jego jedna brew uniosła się do góry, co idealnie pasowało do jego chrypki.
- No bo nie dał mi dokończyć i niby, wiesz wujek go wołał.- Machałam rekami i cytowałam jego słowa. Chłopak zaczął się tylko śmiać i złapał się za głowę.- Alice, chciałem cię przeprosić za to, co wcześniej powiedziałem i za to, że cię obraziłem.- Nie wierze, czy właśnie pan Justin Bieber mnie przeprosił? Znam go krótko, ale już zdążyłam poznałam jego dwie twarze. Jedna jest taka, kochana, miła i czuła. A druga? To zwykły skurwiel, który bawi się każdym.
Moja głowa automatycznie spuściła się w dół. Chłopak szybko przybliżył się do mnie, i swoją prawą ręką chwycił za mój podbródek i delikatnie go uniósł.
I właśnie w tym momencie zatraciłam się w jego cudownych tęczówkach.
-Pomogę ci.-Odpowiedział chłopak ciągle patrząc mi prosto w oczy. Od krząknęłam niezręcznie i podeszłam do torebki w celu wyciągnięcia telefonu, ale też myślałam o tym, że nie mogę pozwolić sobie na chwilę słabości. Będę traktowała Justina jako zwykłego kolegę lub przyjaciela, ale nikogo więcej. Po chwili wróciłam na łóżko, gdzie siedział chłopak i dałam mu telefon z włączonymi wiadomościami. Justin dokładnie przeanalizował każdą treść, i coraz bardziej rozszerzał oczy.
- I w czym dokładniej ja mam ci pomóc?-Szatnym, zapytał oddając mi telefon.
-Chcę, żebyś pomógł mi ustalić kto wysyła do mnie te wiadomości.- Mój głos brzmiał stanowczo, ponieważ skończyła się już ta głupia zabawa.-A i co do tamtego dnia to przeprosiny przyjęte.- Odpowiedziałam śmiejąc, się razem z szatynem.-To co wchodzisz w to?-Zapytałam po tym jak skończyliśmy się śmiać, ponieważ bolały nas już brzuchy.
- Już ci powiedziałem, że ci pomogę.-Szatyn mówił poprawiając swoje włosy na ślepo.- Ja już się będę zbierał, dzięki za przetrzymanie i wogólę.-Chłopak zaśmiał się jeszcze raz.- Jutro przyjadę po ciebie do szkoły, i przy okazji opowiesz mi od czego mam te wszystkie siniaki.-I teraz to ja wybuchłam śmiechem ponieważ przypomniało mi się, że mam zdjęcia chłopaka z rana jak był kompletnie pijany.
- Okej.Powiedziałam.- A i Justin.- Chłopak spojrzał się na mnie gdy już stał przy oknie i był gotowy do wyjścia.-Jutro jest sobota.-Szatyn tylko z rozbawienia pokręcił głową i wyskoczył przez okno. A ja w ciuchach położyłam się na łóżko, które ciągle pachniało perfumami Justina. Zaczęłam coraz bardziej wciągać zapach i myśleć o tym wszystkim, po czym zasnęłam, w ubraniach.
************************************************
No i mam 8 rozdział mam nadzieję, że wam się podoba :)))!!!! Widzimy się jużw następną sobotęlub niedzielę :)))))!!!!! Już jest ponad 200 wyświeleń na blogu dziękuję!!!! :)))
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!
PS PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY!
-Hej.-Przywitałam się z nimi, a Justin posłał mi swój uśmiech. Natomiast Zayn jak nigdy podszedł do mnie i mnie przytulił?! To wydawało się dziwne.
Po chwili wydostałam się z uścisku mojego starszego brata i ruszyłam w stronę biurka w celu odłożenia torby, bez przerwy czułam na sobie wzrok Justina tak, jakby rozbierał mnie wzrokiem, i to dosłownie!
Gdy już moja torba znalazła się na miejscu, odwróciłam się w stronę chłopców, żaden z nich nie zmienił pozycji ani na chwilę. Ruszyłam w stronę łóżka siadając na jego skrawku. Po chwili ciszy zaczęłam.
-Ktoś do cholery powie mi o co tu chodzi?-Ani Zayn, ani Justin nie odpowiedzieli na moje pytanie, obydwaj spuścili głowy w dół unikając ze mną kontaktu wzrokowego.
-O chyba wujek mnie woła.-Powiedział Zayn i wyszedł z mojego pokoju. No przecież on jest taki dorosły!
Mój wzrok od razu przeniósł się na Justina, który siedział koło mnie, a jego wzrok nadal był spuszczony w dół.
-To chociaż ty Justin możesz mi powiedzieć o co chodzi?-Już nie wiedziałam jak mam do nich dotrzeć, żaden z nich nie odzywał się. A jeszcze przed tym pytaniem byli tacy rozgadani. Tak ich rozmowę było słychać na dolę.
- Nie mogę.-No super następny! Zachowują się jak dzieci!
-Nie to nie.-Chłopaka mina w tym momencie była bezcenna ponieważ myślał, że już więcej nic nie powiem.- I tak sama się dowiem, ale nie ważne na razie o to. Musisz mi pomóc.- Szaty momentalnie podniósł wzrok do góry.
- Czemu nie poprosisz o to swojego brata?- Jego jedna brew uniosła się do góry, co idealnie pasowało do jego chrypki.
- No bo nie dał mi dokończyć i niby, wiesz wujek go wołał.- Machałam rekami i cytowałam jego słowa. Chłopak zaczął się tylko śmiać i złapał się za głowę.- Alice, chciałem cię przeprosić za to, co wcześniej powiedziałem i za to, że cię obraziłem.- Nie wierze, czy właśnie pan Justin Bieber mnie przeprosił? Znam go krótko, ale już zdążyłam poznałam jego dwie twarze. Jedna jest taka, kochana, miła i czuła. A druga? To zwykły skurwiel, który bawi się każdym.
Moja głowa automatycznie spuściła się w dół. Chłopak szybko przybliżył się do mnie, i swoją prawą ręką chwycił za mój podbródek i delikatnie go uniósł.
I właśnie w tym momencie zatraciłam się w jego cudownych tęczówkach.
-Pomogę ci.-Odpowiedział chłopak ciągle patrząc mi prosto w oczy. Od krząknęłam niezręcznie i podeszłam do torebki w celu wyciągnięcia telefonu, ale też myślałam o tym, że nie mogę pozwolić sobie na chwilę słabości. Będę traktowała Justina jako zwykłego kolegę lub przyjaciela, ale nikogo więcej. Po chwili wróciłam na łóżko, gdzie siedział chłopak i dałam mu telefon z włączonymi wiadomościami. Justin dokładnie przeanalizował każdą treść, i coraz bardziej rozszerzał oczy.
- I w czym dokładniej ja mam ci pomóc?-Szatnym, zapytał oddając mi telefon.
-Chcę, żebyś pomógł mi ustalić kto wysyła do mnie te wiadomości.- Mój głos brzmiał stanowczo, ponieważ skończyła się już ta głupia zabawa.-A i co do tamtego dnia to przeprosiny przyjęte.- Odpowiedziałam śmiejąc, się razem z szatynem.-To co wchodzisz w to?-Zapytałam po tym jak skończyliśmy się śmiać, ponieważ bolały nas już brzuchy.
- Już ci powiedziałem, że ci pomogę.-Szatyn mówił poprawiając swoje włosy na ślepo.- Ja już się będę zbierał, dzięki za przetrzymanie i wogólę.-Chłopak zaśmiał się jeszcze raz.- Jutro przyjadę po ciebie do szkoły, i przy okazji opowiesz mi od czego mam te wszystkie siniaki.-I teraz to ja wybuchłam śmiechem ponieważ przypomniało mi się, że mam zdjęcia chłopaka z rana jak był kompletnie pijany.
- Okej.Powiedziałam.- A i Justin.- Chłopak spojrzał się na mnie gdy już stał przy oknie i był gotowy do wyjścia.-Jutro jest sobota.-Szatyn tylko z rozbawienia pokręcił głową i wyskoczył przez okno. A ja w ciuchach położyłam się na łóżko, które ciągle pachniało perfumami Justina. Zaczęłam coraz bardziej wciągać zapach i myśleć o tym wszystkim, po czym zasnęłam, w ubraniach.
************************************************
No i mam 8 rozdział mam nadzieję, że wam się podoba :)))!!!! Widzimy się jużw następną sobotęlub niedzielę :)))))!!!!! Już jest ponad 200 wyświeleń na blogu dziękuję!!!! :)))
CZYTASZ = KOMENTUJESZ!
PS PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz