niedziela, 6 grudnia 2015

Rozdział 6

Chłopak bez żadnego słowa opuścił mój pokój. Powoli podeszłam do okna, aby je zamknąć, i przy okazji spojrzeć, czy chłopak dał rade zejść. Ale ku mojemu zaskoczeniu chłopaka już nie było.
Szybko podeszłam do łóżka siadając na nim przeczesując przy tym swoje włosy ręką, gdy nagle poczułam jak telefon w mojej kieszeni zaczął wibrować.
Leniwie wyciągnęłam go z kieszeni i odczytałam wiadomość.
'Ciekawe co powie twój brat na to, gdzie wczoraj byłaś i, że o mały włos nie zginęłaś? Albo ciekawe co powie na to, że go wczoraj śledziłaś? Dobranoc śpij dobrze. S.A'
Jeszcze tylko jego mi tu brakowało! Wypuściłam głośno powietrze z ust po czym z pozycji siedzącej znalazłam się w pozycji leżącej. Byłam już tym wszystkim zmęczona.
 **********************************************************
Rano obudził mnie dźwięk budzika w telefonie. Otworzyłam leniwie oczy, przecierając rękoma delikatnie swoją twarz.  Po czym jęknęłam ze zmęczenia, które ogarniało moje ciało. Kiedy ten tydzień się skończy?! Dłuży mi się niesamowicie. Leżała jeszcze trochę wpatrując się w sufit, po czym wzięłam telefon i zaczęłam przeglądać wszystkie
portale społecznościowe, na których byłam zalogowana. Długo cię tu nie było Ali, no to super teraz zaczynam gadać sama do siebie i to jeszcze w myślach, no po prostu Brawo. Zamknęłam jeszcze na chwilę oczy ciesząc się tą ciszą, która mnie otaczała ale, która też nie trwała długo, ponieważ po całym moim pokoju rozległ się dźwięk mojego telefonu. Jęknęłam w myślach, i powoli odblokowałam go.
Dostałam wiadomość, byłam przekonana, że to może S.A lub Cat, ale to co przeczytałam zamurowało mnie.
Od Nieznany:
'Otwórz okno, bo nie żeby coś ale zimno jest!'
On sobie chyba żartuje w tym momencie! Dobrze wiedziałam od kogo ta wiadomość.
Do Nieznanego:
'Ty sobie chyba w tym momencie ze mnie żartujesz! Nie mam zamiaru cię wpuszczać do środka!'
I co może mam mu jeszcze herbatę i ciastka na stół postawić?! Niech zapomni. Ten człowiek dobrze wie jak podnieść mi  ciśnienie.
Po chwili znów rozległ się dźwięk mojego telefonu, na co jeszcze głośnej jęknęłam.
Od Nieznany :
'Dobra to sam sobie wejdę.'
Po przeczytaniu tej wiadomość szybko poderwałam się z łóżka i podbiegłam do okna, żeby jak najszybciej zamknąć, aby chłopak nie mógł wejść do środka. Bardzo szybko zamknęłam wszystkie okna w domu łącznie z balkonem i zadowolona wróciłam do swojego pokoju, uchyliłam delikatnie drzwi po czym chciałam już wejść do środka, ale wszystko we mnie zaczęło się gotować gdy zobaczyłam pewnego niechcianego osobnika w moim pokoju, który na dodatek siedział na MOIM łóżku!
-Jak ty tu wlazłeś?! Przecież to nie możliwe! Zamknęłam wszystkie okna tak, abyś nie mógł znaleźć się w środku!-Wrzeszczałam na cały dom, ale nie bałam się, że kogoś obudzę ponieważ wujek włóczył się od rana gdzieś po mieście, a mój brat jak zawsze wychodził z domu nawet nie mówiąc gdzie idzie. Spojrzałam na chłopaka a ten tylko głupio się śmiał.- Przestaniesz się śmiać i odpowiesz na moje pytanie?!- Chłopak nagle z poważniał po czym spojrzał na mnie teraz z jeszcze lepszą  dokładniej mogłam przyjrzeć się jego twarzy. Jego oczy, w które mogłabym wpatrywać się godzinami, jego dołeczki, które ukazują się przy jak najmniejszym uśmiechu chłopaka, w których mogła bym zamieszkać, jego pełne malinowe usta, które... Zara, zaraz Alice co ty gadasz ogarnij się dziewczyno! Pamiętaj, że to przez niego twój brat handluje i zażywa narkotyki!
-Zapomniałaś zamknąć drzwi.- Po tych słowach chłopak już nie wytrzymał i wybuchł jeszcze głośniejszym śmiechem niż wcześniej!
A ja co spaliłam się ze wstydu! Jak ja mogłam zapomnieć o drzwiach?! Brawo Alice wyszłaś na totalną idiotkę.
Oddychaj głęboko i nie daj się sprowokować.
-Możesz już sobie iść! Wogóle nie wiem po jaką cholerę tu przylazłeś.-Byłam zła na chłopaka znamy się zaledwie tydzień, a ten myśli, że jesteśmy jakimiś wielkimi przyjaciółmi. Nawet za wszystkie pieniądze świata nie chciałabym mieć go nawet za znajomego. Ciągle stała koło drzwi, patrząc ciągle na chłopaka, który jak widać dobrze się bawił!
Justin delikatnie podniósł się z łóżka idąc w moją stronę. Mój wzrok ciągle mierzył każdy jego najmniejszy ruch.
Brunet stał już kilka centymetrów ode mnie, a jego głowa zaczęła znajdować się coraz bliżej mojej tak, że już czułam jego oddech na swojej skórze. Nasze usta dzieliły za ledwie centymetry, moje serce zaczęło przyspieszać a po skórze przechodzić przyjemne ciarki. Przestrzeń po między nami zaczęła robić się coraz mniejsza i mniejsza. Mogłam już poczuć jego perfumy, które tak idealnie pachniały. Nasz usta już prawie się spotkały, na co szybko odzyskałam świadomość i odepchnęłam chłopaka od siebie.
-Nigdy więcej tego nie rób.- Powiedziałam przez zaciśnięte zęby ze złością, ale i z jadem w głosie. Chłopak nawet nie drgnął tylko zacisnął piąstkę. Przygryzłam wnętrze policzka po czym wyminęłam bruneta, który nadal stał bez ruchu, podeszłam do szafy i wybrałam ubrania po czym następnie weszłam do toalety zamykając się w niej.
~~~Justin~~~
Już prawie i nasze usta by się spotkały, tak mało brakowało. To była pierwsza dziewczyna, która mnie od siebie odtrąciła, i to było pociągające w niej. Nie była taka jak inne, które śliniły się na mój widok, ale też nie należała do tych, które od razu wskakują mi do łóżka. Tak szczerze to jest strasznie trudna do rozgryzienia. Wczoraj jeszcze była miła i ze zmartwieniem opatrywała mi ranę, a dziś? Była zimna, oschła i wredna. Co z nią jest nie tak? Okresu dostała czy jak?
Dziewczyna weszła do toalety więc, postanowiłem to wykorzystać i rozejrzeć się po jej pokoju. Robiłem to po cichu, żeby dziewczyna mnie nie słyszała, bo dostał bym jeszcze opierdol za to, że się ruszyłem lub za to, że oddycham. Delikatnie brałem wszystkie ramki do ręki jakie stały na szafce i zacząłem oglądać zdjęcia dziewczyny. Na jednym ze zdjęć stała dziewczyna i jak się nie mylę jej wujek,i ten fiut Zayn. Brunetka była bardzo ładnie ubrana, jak na jakąś uroczystość. Przejrzałem wszystkie zdjęcia Alice i na każdym z kolejnych zdjęć powtarzały się te same osoby, jej wujek jej brat i ona. Nigdzie nie było widać jej rodziców.
-Co ty robisz?!- Usłyszałem za sobą ten piskliwy głosił, który próbuje być  groźny.
-Ładnie wyglądałaś na tych zdjęciach.- Dziewczyna nie odpowiedziała nic tylko podeszła bliżej mnie i chwyciła jedno ze swoich zdjęć. Wpatrywałem się w nią, czekając przy tym na jej kolejny gest.Na jej twarzy pojawił się ogromny szczery uśmiech, a z oczu zaczęły wydobywać się słone łzy. I to właśnie w tej chwili Pani Bieber nie wie jak się zachować, ani co powinien zrobić. Nigdy nie byłem jakimś specjalnie romantykiem, i nigdy nie wiedziałem co zrobić, jeśli dziewczyna płacze. Więc nadzwyczajnie w świecie przytuliłem ją od tyłu kładąc swoją  brodę, na jej ramieniu. Ku mojemu zdziwieniu dziewczyna nie wyrywała się, tylko odwróciła się w moja stronę przez chwilę patrząc w moje oczy. Widziałem w nich, smutek, żal i rozpacz. Wyglądała na bardzo zmęczoną tym wszystkim. Przytuliłem ją bardziej, a ona tylko schowała głowę w moja pierś. Brawo Bieber będziesz miał mokrą koszulkę, od łez.
-Już ci.- Uspokajałem brunetkę, on tylko cicho pociągnęła nosem i otarła swoje oczy, rozkazując przy tym swój tusz do rzęs.
- Kto wogóle pozwolił ci ruszać moje rzeczy?!- No i proszę stara Alice wróciła, a zapowiadało się tak fajnie.
- Musisz być, aż taka wredna?!- Mój głos zaczął się unosić, za co od razu siebie skarciłam. Ponieważ dziewczyna dopiero co przestała płakać. Spokojnie Bieber, tylko spokojnie.
- Nie dotykaj już nic więcej! Rozumiesz?! Po co wogóle tu przyszedłeś?!- Jej głos przepełniony był cały jadem, i złością. No serio czy ta baba ma okres?!
- Kobieto czy ty czasami okresu nie masz?!- Już nie wytrzymałem, mój głos rozbrzmiał w  całym pokoju. Dziewczyna nie powiedziała nic tylko wpatrywał się we mnie ze  zdziwieniem.- Twoje humorki zmieniają się co 5 minut! Masz okres, czy może w ciąży jesteś?!- I ta mina dziewczyny była bezcenna, a mogłem zrobić zdjęcie.
- A od kiedy ty się o mnie tak kurwa martwisz?!- Bieber przeginasz. Przestań. Mówiła mi moja podświadomość.
- A może pierw z tobą trzeba chodzić, a dopiero później się ruchasz?!- Bang Bieber uderzyłeś w czuły punkt, każdej normalnej dziewczyny.
Nagle na policzku poczułem mocne szczypanie. Spojrzałem na dziewczynę, i powiem wam, że gdyby spojrzenie mogło zabijać już bym nie żył. No to Bieber kop sobie dół na trumnę.
- Wynoś się stąd! Słyszysz! Idź stąd! Nienawidzę cię! Spierdalaj!- Alice krzyczała przez łzy. Po raz kolejny Bieber brawo spierdoliłeś sprawę.
- Alice...- Dziewczyna nie dała mi dokończyć, ponieważ podeszła do okna i otworzyła je na całą szerokość, od razu wyrzucając przez nie moje rzeczy.
-Wynoś się.- Powiedziała ostrym głosem. Spojrzałem na nią ostatni raz po czym wyskoczyłem przez okno.
Upadłem na nogi po czym skrzywiłem się z bólu. Ostatni raz spojrzałem na okno dziewczyny, które było już zamknięte, a rolety były zasłonięte.
Udałem się do swojego samochodu, siadając od razu na miejscu kierowcy. Ze schowka wyciągnąłem paczkę papierosów po czym odpaliłem jednego, a paczkę rzuciłem na fotel obok. Czułem jak tytoń rozpływa się w moich płucach, a moje ciało nagle ogarnął wielki spokój. Głupia suka, jeszcze sama do mnie zadzwoni.
Powoli wyciągnąłem telefon ze swojej kieszeni i wybrałam dobrze znany mi numer.
No odbierz kurwa. Mówiłem w myślach czekając, aż osoba odbierze.
- Halo.- Usłyszałem głos, który rozbrzmiał w słuchawce, i mimowolnie na moje usta wkradł się chytry uśmiech.
- Tu Justin, jesteś w domu?- Musiałem jakoś to od reagować a Jade, dobrze wiedziała co potrzebuje.
-Tak..- Nie dałem dziewczynie dokończyć.
-Tyle mi wystarczy, zaraz będę u ciebie.-Po tych słowach rozłączyłem się i jak najszybciej ruszyłem.
Mój licznik przekraczał już 200/h. Od zawsze lubiłem szybką jazdę, wogóle uwielbiam wszystko co jest związane z adrenaliną.
*
Po jakiś 30 minutach byłem na miejscu, wysiadłem z auta nawet go nie zamykając. Za bardzo byłem wkurzony, żeby to zrobić.
Gdy dotarłem do drzwi zapukałem z całej siły czekając, aż ktoś mi ich nie otworzy.
-Część.- Powiedziała radośnie dziewczyna, która stała w samym szlafroku ponieważ dobrze wiedziała co za chwilę, ma się wydarzyć. Na sam widok oblizałem usta. Bez żadnego słowa wszedłem do domu osiągając buty.
Dziewczyna patrzyła na mnie ze zdziwieniem.
- Bieber wiesz, że nie jestem twoją własnością, prawda?- I tu się mylisz głupia suko. Nie odpowiedziałem jej nic tylko wpiłem się w jej usta po czym wziąłem ją na ręce i zaniosłem do sypialni.
*
~~~Alice~~~
Jak on mógł wogóle takie coś powiedzieć?! Zwyczajny dupek i tyle, a już zaczynałam się do niego przekonywać i nawet go trochę lubić. Ale teraz poznałam jego dwie twarze i z nienawidziłam go jeszcze bardziej. Leżałam na łóżku z twarzą w poduszce dusząc się własnymi łzami. Mamo dlaczego nas zostawiłaś?! Już przez dłuższy czas udawałam, że sobie ze wszystkiego radze, ale tak wcale nie jest. Proszę wróć nie zostawiaj mnie ani Zayna. Na tą myśl coraz bardziej zaczęłam dusić się łzami i coraz więcej, zaczęło wypływać mi z oczy.
Czy to wszystko musi być takie chore?! Czy to wogóle możliwe, żeby moje życie tak szybko zmieniło się w piekło?! Najpierw jakiś S.A potem trafiłam na tego debila Justina i jeszcze ta sprawa z moim bratem. Mam już tego wszystkiego dość! Nie skończyłam nawet jeszcze osiemnastu lat a mam takie problemy, jak dużo starsze ode mnie osoby. Czy Bóg aż tak bardzo mnie nienawidzi?! Całe moje życie to jakaś chora gra, w której ktoś na górze pociąga za sznurki i decyduje o tym co i kiedy się stanie i kto kiedy coś powie! To jest chore!
Nagle do mojego pokoju, ktoś wszedł podniosłam delikatnie głowę, szybko wybierając oczy, żeby nie było widać, że płakałam.
-Alice co się stało? Płakałaś?.- Głos Zeyna rozbrzmiał mi w uszach jak echo.
- Nic się nie stało i nie, nie płakałam.- Powiedziałam ostro nie chciałam z nim rozmawiać. Nie chciałam rozmawiać z nikim chciałam po prostu być sama.
- Do cholery powiedz mi! Martwi się!-Jego głos się podniósł, na co się wystraszyłam.
- A od kiedy to ty się Kurwa o mnie martwisz?!- Od kiedy to Pan, który nigdy nie miał dla mnie czasu się martwi?!
- Od zawsze bo jesteś moja siostra!- przekrzykiwaliśmy się nawzajem.
- Jakoś od zawsze nie masz dla mnie czasu, a teraz nagle się martwisz?! Pff wyjdź, bo zacznę wierzyć, że się zmieniasz.- Przyznam nie jestem za miła ale to wszystko przez Justina, który zniszczył mi ten super humor dziś.
Chłopak bez słowa opuścił mój pokój trzaskając drzwiami. Od nową położyłam się na łóżko, i postanowiłam przespać cały dzień. Nie zamierzam pójść do szkoły.
*
~~~Justin~~~
Po skończeniu naszej 'zabawy' zacząłem się ubierać, nie zamierzam tu zostać ani chwili dłużej.
-Kocham cię Justin.- Poczułem jak ktoś przytula mnie od tyłu i całuje moje gole plecy szepcząc nad uchem.
-Nie rozśmieszaj mnie, proszę.- Nie mogłem powstrzymać śmiech, czy ona na prawdę myślała, że coś z tego będzie? Biedna głupia suka.
- Chcesz mi powiedzieć, że byłam dla ciebie tylko zabawką i, że przychodziłeś do mnie jak chciałeś się zabawić?! I że nigdy mnie nie kochałeś?!- Myślałem, że dziewczyna zaraz się popłacze. Czy ona na serio myślała, że z tego coś będzie?! No to się myliła.
-Owszem masz rację, tylko po to.-Skończyłem się ubierać i opuściłem dom tej suki kierując się prosto do clubu, gdzie zawsze spotkałem się ze swoimi kumplami. A ta suka Alice jeszcze sama przyjdzie do mnie na kolanach. 
***********************************************************************************
I Jest rozdział 6 przepraszam, że nie w terminie, ale nie mogłam go po prostu wczoraj wstawić i ponieważ rozdziały zaczęły publikować się w niedzielę, przenoszę po prostu rozdziały na niedzielę, więc teraz nie będą dodawane w sobotę tylko w niedzielę. No chyba, że rozdział napiszę szybciej to będę dodawała w soboty, ale na dzień dzisiejszy rozdziały będą dodawane w niedzielę. 
PS PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY!!!!!!!!!
           CZYTASZ = KOMENTUJESZ


********
Z Okazji mikołajek chciałabym wam życzyć wszystkiego co najlepsze kochani. :))!!!!!!! Dziękuję, że czytacie bloga, i że jest już nas prawię 200:))!!!!!! 

1 komentarz: