Sama chciałabym wiedzieć o co chodzi.- Mój głos stawał się nagle coraz cichszy, dziewczyna tylko na mnie popatrzyła po czym natychmiast mnie przytuliła. Zawsze wiedziała jak poprawić mi humor. Czy już dziś mówiłam, jak bardzo ją kocham? Nie? No to właśnie tak, kocham Cat jak siostrę.
Po pewnym czasie zorientowałam się, że nie pokazałam dziewczynie, wiadomości które dostawałam od tajemniczego S.A. Szybko uwolniłam dziewczynę z uścisku, po czym wyciągnęłam telefon z kieszeni.Po czym go odblokowałam, pokazując dziewczynie wiadomości.
Po przeczytaniu ich obydwie siedzieliśmy w ciszy, żadna się nie odezwała.
-Dobra pomogę ci.-Powiedziała Cat, stanowczym głosem. Od razu wiedziała o co mi chodzi. Ja tylko delikatnie się uśmiechnęłam.
***********************************
****************************************************
UWAGA: ;ROZDZIAŁ NIE JEST SPRAWDZONY, WIĘC ZA JAK NAJMNIEJSZE I ZA TE NAJWIĘKSZE BŁĘDY PRZEPRASZAM!'
To już dziś, to już dziś miałam poznać prawdę o moim bracie. Nie ukrywam trochę się boje, ale miałam już dość jego kłamstw.
Za równo dwie godziny przyjedzie po mnie Cat, i razem mieliśmy udać się na stary tor rajdowy. Czułam jak mój żołądek skręca się z każdym ruchem, a w mojej głowie zaczęły tworzyć się najgorsze z możliwych myśli. Chodziłam w tą i z powrotem, ciągle patrząc na zegarek, a czas dłużył mi się niesamowicie.
Mój telefon, który obecnie trzymałam w ręku ,zaczął wibrować. W duchu modliłam się o to, żeby to nie była wiadomość od tego całego S.A, jednym ruchem ręki odblokowałam go od razu czytając wiadomość, której treść aż raziła w oczy.
Od Nieznany:
'Mam nadzieję, że się nie boisz ;) nie masz czego. Przecież dowiesz się tylko samej prawdy o swoim bracie. Pokaż teraz jak bardzo się z tego cieszysz. O ile wogóle się cieszysz? Bo uwierz mi ją cieszę się bardzo.'
Moje oczy rozszerzyły się tak bardzo, że myślałam, że zaraz mi wypadną. Nie wiem kto to jest ale nienawidzę go z całego serca.
Z wrażenia opadłam na łóżko wypuszczając głośno powietrze z ust, przecierając delikatnie całą twarz. Moje ręce opadły wzdłuż ciała, a moje oczy zaczęły robić się coraz cięższe. Przez co od razu zapadłam w sen.
*
-Alice.-Po czułam delikatne szturchanie, które na tych miast mnie obudziły.
-Cat?-Mój głos rozbrzmiał po pokoju, a moje oczy próbowały przyzwyczaić się do światła, które oświetlało całe pomieszczenie.
-Zasnęłaś, a za trzydzieści minut musimy ruszać!-Jej piskliwy głos rozbrzmiał w mojej głowie jak echo. Kompletnie zapomniałam o tym przez ten sen! Jak dobrze, że Cat mnie obudziła!
Szybko zerwałam się z łóżka biegnąc w stronę łazienki, zawiązując włosy w kucyka. Razem z Cat ubrałyśmy się na czarno, ponieważ jest już późna godzina i chciałyśmy wtopić się w tło, aby nas nie rozpoznali. Jeszcze raz przejrzałam się w lustrze, delikatnie podniosłam kąciki ust układając je w uśmiech, który teraz znajdywał się na mojej twarzy.
Po wyjściu z toalety wróciłam do pokoju, nadal zastając w nim drobniutką brunetkę, która siedziała na łóżku wpatrujac się we mnie.
Uśmiechnęłam się do niej dając jej tym sygnał, że możemy wychodzić, ona tylko lekko kiwnęła głową po czym cicho zeszliśmy na dół.
Staliśmy na ostatnim ze schodów, delikatnie wychyliłam głowę do przodu rozglądając się czy przypadkiem nie ma w pobliżu wujka. Tym razem Bóg mnie oszczędził i wujek spał, na kanapie w salonie. Na palcach pobiegłam w stronę drzwi, dając przy tym sygnał dla Cat, która nadal stała na schodach, że może tu podbiec. Dziewczyna jak najciszej tylko mogła przebiegła na drugą stronę korytarza stając tuż za mną. Cicho zaczęłam przekręcać klamkę, tak abyśmy mogły opuścić dom, bez żadnego hałasu.
Po udanej próbie opuszczenia domu, od razu ruszyłyśmy w stronę auta Cat przebijając sobie przy tym żółwia. A auto Cat wybrałyśmy dlatego, że jest czarne i idealnie pasuje do naszej dzisiejszej 'misji'
Dziewczyna włączyła guzik na pilocie, który odblokował pojazd po czym od razu do niego wsiadłyśmy zamykając za sobą drzwi, ruszając w stronę wyznaczonego dla nas miejsca. W moim żołądku dalej krążyły niepokój, przez co kręciłam się na siedzeniu. Uchyliłam mały kawałek szyby, aby wpuścić trochę świeżego, ale za razem zimnego powietrza, aby rozluźnić ten cały niepokój jaki obecnie panował w pojeździe.
*
Po 20 minutowej drodze, dojechaliśmy na miejsce. Czułam jak moje wnętrzności odbijają się o siebie. Moje ciało zaczęło drgać, ale musiałam być silną, musiałam wyciągnąć mojego brata z tego bagna, a które się wpakował.
-Cat będzie lepiej, jeśli zostaniesz w samochodzie.- Powiedziałam stanowczo, nie chciałam żeby widziała Zayna w takim 'stanie' chodzi o to, żeby siedziała tu i w odpowiedniej chwili ruszyła, jakby mnie złapali.
-O nie, nie ma mowy ja IDE z tobą!- Jej głos zaczął się podnosić, przez co wystraszyłam się, że ktoś nas usłyszy. Wiem zaczynam mieć chyba jakąś paranoje, ale wiecie wolę nie dmuchać na zimno.
-Nie Cat ty zostajesz tu i nie chce, żebyś wychodziła z samochodu.- Nie czekając na jej odpowiedź ruszyła w stronę toru, chowając się w jakieś krzaki, które były nie daleko nieznanych samochodów. Miałam nadzieję, że właśnie tam znajduje się obecnie Zayn.
Siedziałam w tych krzakach z dobre piętnaście minut, jak nie lepiej. Ale moim oczom zaczęły ukazywać się jakieś dziwne postacie, których nie znam i nigdy nie widziałam na oczy. Przymrużyłam delikatnie oczy przyglądając się im, ale to na nic. Było za ciemno, a latarki tu nie mogłam zapalić, bo od razu by mnie nakryli. Coraz bardziej zaczynałam mieć złe wątpliwości czy dobrze zrobiłam przyjeżdżając tu. Delikatnie, ale ostrożnie pochyliłam się do przodu, chcąc mieć lepszy widok na chłopaków, którzy znajdowali się nie duży kawałek ode mnie. Moje serce zaczęło walić mocniej, bo bałam się że coś mogło pójść nie tak i mogli mnie nakryć, bo była bym skończona.
Zaczęłam się wiercić ponieważ coś wbijało mi się w plecy robiąc mi najprawdopodobniej ranę, z której mogła wydobywać się czerwona ciecz. Przesunęłam się o kilka maleńkich kroków do przodu, ale jak zawsze musiałam przy tym narobić jakiegoś hałasu. Liście z krzaku zaczęły mocno szeleścić, brawo Alice ty zawsze musisz coś spieprzyć. Skarciłam się w myślach po czym przygryzłam wargę i wychyliłam się tak, aby mieć widok na tych chłopaków i sprawdzić czy na pewno to słyszeli.
Niestety musieli to słyszeć ponieważ wszyscy przyglądali się temu krzaku, za którym obecnie się znajdowałam. Moje serce zaczęło bić coraz szybciej, a oddech przyśpieszył. W do mojej głowy zaczęły przychodzić dziwne, ale za razem straszne myśli, które chciałam od siebie odpędzić ale nie mogłam, ponieważ strach paraliżował moje całe ciało i jedyne, co mi zostało to siedzieć cicho.
Po kilku męczących dla mnie minutach ciszy usłyszałam jakieś głosy, które było słychać coraz głośniej, tak jakby na siebie krzyczeli.
-Ktoś tam jest!.-Usłyszałam jedne z głosów, który był bardzo mocny i gruby.
-Musimy to sprawdzić.-Tym razem odezwał się głos kobiecy, na co się zdziwiłam. Ale słuchałam dalej co do siebie mówili.
Po tym była już zwykła cisza, na co się zaniepokoiłam to musiało coś znaczyć.
Ponownie wystawiłam głowę zza krzaka, aby sprawdzić co tam się dzieje. Teraz wszyscy stali odwróceni w moją stronę, czekajcie co oni trzymają w rękach?! Czy to czasami nie są... Pistolety?!
Szybko schowałam się z powrotem przyciągają do swojej klatki piersiowej kolana. W tym momencie nie wiedziałam co mam zrobić, bo jeśli wstanę mogą mnie zauważyć i oddać strzały. I w ty momencie żałuję, że posłuchałam S.A i przyszłam tu, ponieważ tu miał być mój brat, a go tam nie ma.
Po pewnym czasie zorientowałam się, że nie pokazałam dziewczynie, wiadomości które dostawałam od tajemniczego S.A. Szybko uwolniłam dziewczynę z uścisku, po czym wyciągnęłam telefon z kieszeni.Po czym go odblokowałam, pokazując dziewczynie wiadomości.
Po przeczytaniu ich obydwie siedzieliśmy w ciszy, żadna się nie odezwała.
-Dobra pomogę ci.-Powiedziała Cat, stanowczym głosem. Od razu wiedziała o co mi chodzi. Ja tylko delikatnie się uśmiechnęłam.
***********************************
****************************************************
UWAGA: ;ROZDZIAŁ NIE JEST SPRAWDZONY, WIĘC ZA JAK NAJMNIEJSZE I ZA TE NAJWIĘKSZE BŁĘDY PRZEPRASZAM!'
To już dziś, to już dziś miałam poznać prawdę o moim bracie. Nie ukrywam trochę się boje, ale miałam już dość jego kłamstw.
Za równo dwie godziny przyjedzie po mnie Cat, i razem mieliśmy udać się na stary tor rajdowy. Czułam jak mój żołądek skręca się z każdym ruchem, a w mojej głowie zaczęły tworzyć się najgorsze z możliwych myśli. Chodziłam w tą i z powrotem, ciągle patrząc na zegarek, a czas dłużył mi się niesamowicie.
Mój telefon, który obecnie trzymałam w ręku ,zaczął wibrować. W duchu modliłam się o to, żeby to nie była wiadomość od tego całego S.A, jednym ruchem ręki odblokowałam go od razu czytając wiadomość, której treść aż raziła w oczy.
Od Nieznany:
'Mam nadzieję, że się nie boisz ;) nie masz czego. Przecież dowiesz się tylko samej prawdy o swoim bracie. Pokaż teraz jak bardzo się z tego cieszysz. O ile wogóle się cieszysz? Bo uwierz mi ją cieszę się bardzo.'
Moje oczy rozszerzyły się tak bardzo, że myślałam, że zaraz mi wypadną. Nie wiem kto to jest ale nienawidzę go z całego serca.
Z wrażenia opadłam na łóżko wypuszczając głośno powietrze z ust, przecierając delikatnie całą twarz. Moje ręce opadły wzdłuż ciała, a moje oczy zaczęły robić się coraz cięższe. Przez co od razu zapadłam w sen.
*
-Alice.-Po czułam delikatne szturchanie, które na tych miast mnie obudziły.
-Cat?-Mój głos rozbrzmiał po pokoju, a moje oczy próbowały przyzwyczaić się do światła, które oświetlało całe pomieszczenie.
-Zasnęłaś, a za trzydzieści minut musimy ruszać!-Jej piskliwy głos rozbrzmiał w mojej głowie jak echo. Kompletnie zapomniałam o tym przez ten sen! Jak dobrze, że Cat mnie obudziła!
Szybko zerwałam się z łóżka biegnąc w stronę łazienki, zawiązując włosy w kucyka. Razem z Cat ubrałyśmy się na czarno, ponieważ jest już późna godzina i chciałyśmy wtopić się w tło, aby nas nie rozpoznali. Jeszcze raz przejrzałam się w lustrze, delikatnie podniosłam kąciki ust układając je w uśmiech, który teraz znajdywał się na mojej twarzy.
Po wyjściu z toalety wróciłam do pokoju, nadal zastając w nim drobniutką brunetkę, która siedziała na łóżku wpatrujac się we mnie.
Uśmiechnęłam się do niej dając jej tym sygnał, że możemy wychodzić, ona tylko lekko kiwnęła głową po czym cicho zeszliśmy na dół.
Staliśmy na ostatnim ze schodów, delikatnie wychyliłam głowę do przodu rozglądając się czy przypadkiem nie ma w pobliżu wujka. Tym razem Bóg mnie oszczędził i wujek spał, na kanapie w salonie. Na palcach pobiegłam w stronę drzwi, dając przy tym sygnał dla Cat, która nadal stała na schodach, że może tu podbiec. Dziewczyna jak najciszej tylko mogła przebiegła na drugą stronę korytarza stając tuż za mną. Cicho zaczęłam przekręcać klamkę, tak abyśmy mogły opuścić dom, bez żadnego hałasu.
Po udanej próbie opuszczenia domu, od razu ruszyłyśmy w stronę auta Cat przebijając sobie przy tym żółwia. A auto Cat wybrałyśmy dlatego, że jest czarne i idealnie pasuje do naszej dzisiejszej 'misji'
Dziewczyna włączyła guzik na pilocie, który odblokował pojazd po czym od razu do niego wsiadłyśmy zamykając za sobą drzwi, ruszając w stronę wyznaczonego dla nas miejsca. W moim żołądku dalej krążyły niepokój, przez co kręciłam się na siedzeniu. Uchyliłam mały kawałek szyby, aby wpuścić trochę świeżego, ale za razem zimnego powietrza, aby rozluźnić ten cały niepokój jaki obecnie panował w pojeździe.
*
Po 20 minutowej drodze, dojechaliśmy na miejsce. Czułam jak moje wnętrzności odbijają się o siebie. Moje ciało zaczęło drgać, ale musiałam być silną, musiałam wyciągnąć mojego brata z tego bagna, a które się wpakował.
-Cat będzie lepiej, jeśli zostaniesz w samochodzie.- Powiedziałam stanowczo, nie chciałam żeby widziała Zayna w takim 'stanie' chodzi o to, żeby siedziała tu i w odpowiedniej chwili ruszyła, jakby mnie złapali.
-O nie, nie ma mowy ja IDE z tobą!- Jej głos zaczął się podnosić, przez co wystraszyłam się, że ktoś nas usłyszy. Wiem zaczynam mieć chyba jakąś paranoje, ale wiecie wolę nie dmuchać na zimno.
-Nie Cat ty zostajesz tu i nie chce, żebyś wychodziła z samochodu.- Nie czekając na jej odpowiedź ruszyła w stronę toru, chowając się w jakieś krzaki, które były nie daleko nieznanych samochodów. Miałam nadzieję, że właśnie tam znajduje się obecnie Zayn.
Siedziałam w tych krzakach z dobre piętnaście minut, jak nie lepiej. Ale moim oczom zaczęły ukazywać się jakieś dziwne postacie, których nie znam i nigdy nie widziałam na oczy. Przymrużyłam delikatnie oczy przyglądając się im, ale to na nic. Było za ciemno, a latarki tu nie mogłam zapalić, bo od razu by mnie nakryli. Coraz bardziej zaczynałam mieć złe wątpliwości czy dobrze zrobiłam przyjeżdżając tu. Delikatnie, ale ostrożnie pochyliłam się do przodu, chcąc mieć lepszy widok na chłopaków, którzy znajdowali się nie duży kawałek ode mnie. Moje serce zaczęło walić mocniej, bo bałam się że coś mogło pójść nie tak i mogli mnie nakryć, bo była bym skończona.
Zaczęłam się wiercić ponieważ coś wbijało mi się w plecy robiąc mi najprawdopodobniej ranę, z której mogła wydobywać się czerwona ciecz. Przesunęłam się o kilka maleńkich kroków do przodu, ale jak zawsze musiałam przy tym narobić jakiegoś hałasu. Liście z krzaku zaczęły mocno szeleścić, brawo Alice ty zawsze musisz coś spieprzyć. Skarciłam się w myślach po czym przygryzłam wargę i wychyliłam się tak, aby mieć widok na tych chłopaków i sprawdzić czy na pewno to słyszeli.
Niestety musieli to słyszeć ponieważ wszyscy przyglądali się temu krzaku, za którym obecnie się znajdowałam. Moje serce zaczęło bić coraz szybciej, a oddech przyśpieszył. W do mojej głowy zaczęły przychodzić dziwne, ale za razem straszne myśli, które chciałam od siebie odpędzić ale nie mogłam, ponieważ strach paraliżował moje całe ciało i jedyne, co mi zostało to siedzieć cicho.
Po kilku męczących dla mnie minutach ciszy usłyszałam jakieś głosy, które było słychać coraz głośniej, tak jakby na siebie krzyczeli.
-Ktoś tam jest!.-Usłyszałam jedne z głosów, który był bardzo mocny i gruby.
-Musimy to sprawdzić.-Tym razem odezwał się głos kobiecy, na co się zdziwiłam. Ale słuchałam dalej co do siebie mówili.
Po tym była już zwykła cisza, na co się zaniepokoiłam to musiało coś znaczyć.
Ponownie wystawiłam głowę zza krzaka, aby sprawdzić co tam się dzieje. Teraz wszyscy stali odwróceni w moją stronę, czekajcie co oni trzymają w rękach?! Czy to czasami nie są... Pistolety?!
Szybko schowałam się z powrotem przyciągają do swojej klatki piersiowej kolana. W tym momencie nie wiedziałam co mam zrobić, bo jeśli wstanę mogą mnie zauważyć i oddać strzały. I w ty momencie żałuję, że posłuchałam S.A i przyszłam tu, ponieważ tu miał być mój brat, a go tam nie ma.
Strach nadal paraliżował moje ciało od góry do dołu, nie mogłam nawet wyciągnąć tego głupiego telefonu, żeby napisać do Cat. Wciągnęła głośno powietrze, trzymając je przez kilka minut w ustach po czym po cichu zaczęłam je wypuszczać. Przysięgam, że jeszcze nigdy w swoim życiu nie bałam się tak mocno jak teraz.
- Na mój znak, oddajemy strzał.-Usłyszałam po chwili. O nie tylko nie to, z moich oczu zaczęły wydobywać się słone łzy. Czy to już koniec?
-raz, dwa, i strzał!.-przygryzłam z całej siły wargę, tak że po czułam wydobywająca się z niej krew. Moje ręce zacisnęły się w mocną pięść, a powieki powoli zamknęłam. To już koniec na pewno już po mnie.
Usłyszałam tylko dźwięk strzału, po czym po czułam jak ktoś mnie odepchnął, z mocną siłą upadłam na ziemię. Powoli zaczęłam się podnosić, a moim oczom utatuaży się znajoma mi postać. A on skąd się tu wziął?! Wrzasnęłam w myślach. Szybko zerwałam się na równe nogi i na czworakach podbiegłam do leżącego chłopaka.
-Co ty tu robisz?! Śledzisz mnie?! Gdzie jest Zayn?!-pytania wylatywały z moich ust tak szybko, że po mimo tego zdarzenia chłopak zaczął się uśmiechać.
-Ciebie też miło widzieć Alice.-Odparł przez zaciśnięte zęby.
-Mniejsza. Co ty tu robisz?!-Nadal nie rozumiałam tego jak on się tu znalazł, w tym odpowiednim czasie i odpowiedniej godzinie?
Chłopak nic nie odpowiedział, tylko zwijał się z bólu. Delikatnie odsłoniłam ranę, która znajdowała się na ramieniu chłopaka i zaczęłam się jej przyglądać.
-Musimy jechać z tym do szpitala.-Mój wzrok dalej wpatrywał się w ranę chłopaka.
-Nie ma mowy do żadnego lekarza.-Jego głos po mimo bólu zaczął się podnosić.
-To co wolisz się wykrwawić?!-Czy on serio nie zdaje sobie sprawy, z powagi sytuacji?! I czy w tym momencie musi zachowywać się tak nie odpowiedzialności?!
-Nie marudź tylko pomóż mi wstać.-Warknął na mnie, ja tylko przewróciłam oczami i podniosłam się na równe nogi.
-Widziałem.-Usłyszałam głos chłopaka, który nadal znajdował się na ziemi. A może miałeś to widzieć? Pomyślałam, oh Alice po prostu podnieś go i tyle, dasz radę.
Chłopak wyciągnął do mnie zdrową dłoń, która pokryta była dużą ilością tatuaży.
Moja uwagę przykuł tatuaż ze sową, który od razu mi się spodobał.
-Halo, nie żebym narzekał czy coś ale wiesz trochę tu zimno.-A no tak zapomniałam, że ten PAN ciągle leży na ziemi.
Wypuściła powietrze z ust i chwyciłam jego rękę, po czym zaczęłam go podnosić.
Delikatnie chwyciłam go w pasie i zaczęłam prowadzić, do auta w którym ciągle siedziała Cat
-Możesz się tak na mnie nie gapić?!- Syknęłam na chłopaka, ponieważ czułam jak jego wzrok przeszywa moje ciało od góry do dołu.
-Nie patrzę się na ciebie.-Nie, no fajnie tylko trochę. Jak on mnie denerwuje zachowuje się gorzej niż dziecko.
-Jasne.-Po tych słowach nie odzywaliśmy się do siebie przez całą drogę, aż do samochodu.
*
-Alice, co tam się stało?! Słyszałam strzał nic ci nie jest?!- Cat wyskoczyła z auta jak jakaś poparzona.
-Nie, nic mi nie jest.-Uspokoiłam brunetkę. Zauważyłam, że jej wzrok od razu powędrował na Justina, którego ciągle trzymałam w pasie. Tak szczerze to nie wiem czemu przez całą drogę go tam trzymałam skoro on dostał w ramie i może normalnie chodzić?! Od razu zabrałam swoje ręce z pasa chłopaka, a on od razu upadł na ziemię.
-Alice!-Wrzasnął.-Widzę, że świetnie się bawisz!.-Na dźwięk jego głosu podskoczyłam, a Cat tylko nam się przyglądała. Szybko schyliłam się i pomogłam chłopakowi wstać, teraz nie puszczając jego boku.
Cat od razu poszła na tył pojazdu i otworzyła mi drzwi, abym mgła pomóc Justinowi wsiąść do samochodu. Ostrożnie umieściłam chłopaka na kanapie po czym pomogłam mu zapiąć pasy, a sama zajęłam miejsce obok Cat, która kierowała.
-To co jedziemy do szpitala?.-Zapytała dziewczyna, od razu jak ruszyliśmy.
-Do żadnego szpitala.-Usłyszeliśmy głos chłopaka, który ciągle mówił przez zaciśnięte zęby.
-Ale człowieku ty krwawisz! Musisz jechać jak najszybciej na szycie!-Wrzasnęła Cat, patrząc na niego przez lusterko w samochodzie.
-Nie pierwszy i na pewno nie ostatni raz będę zszywany.-Czyli już kiedyś miał powtórkę z tego? On podchodzi do tego bardzo obojętnie, ale my nie więc musimy go jakoś przekonać.
-Alice?-Usłyszałam nagle swoje imię po czym odwróciłam się w stronę chłopaka.
-Co?-Chłopak spojrzał na mnie z pod łba.
-Umiesz szyć?-Co to za pytanie? Przecież każda dziewczyna w moim wieku umie to robić.
-Tak.-Chłopak nie dał mi dokończyć bo na jego twarzy od razu pojawił się ogromny uśmiech po czym powoli zaczął się poprawiać na kanapie samochodowej, przy tym jęcząc z bólu.
*
Po trzydziestu minutach drogi w końcu dotarliśmy pod mój dom.
Wysiadłam szybko z samochodu idąc w stronę gdzie siedział Justin. Powoli otworzyłam drzwi i pomogłam mu wysiąść. Nie żebym narzekała, ale cały strój miałam ubrudzony jego krwią, będzie mi go prał!
Razem z Cat zaprowadziliśmy go na tyły domu, po czym oparłyśmy go o ścianę.
-Jak go wprowadzić do domu, skoro wujek jeszcze nie śpi?- W moim głosie było można wyczuć strach.
-Nie mam pojęcia.-Razem z Cat szukaliśmy rozwiązania jak 'przemycić' chłopaka do mojego pokoju.
-Macie drabinę?-Głos chłopaka rozbrzmiał mi w uszach jak echo, które obiło się o ścianę.
-Po co ci drabina?-On jest ranny i chce wchodzić po drabinie?! No to powodzenia, boja mu nie pomogę wejść po niej. Bo możemy spaść i narobić jeszcze gorszej szkody niż ta.
-A jak myślisz po co ktoś ją wynalazł?.-Cały jego głos wypełniony był górą sarkazmu.
Totalnie zignorowałam jego odpowiedź i poszłam po drabinę, która leżała nie daleko nas. Szybko ją podniosłam i oparłam o dom, jak jest taki mądry no to proszę droga wolna może iść!
-Chciałeś to masz wchodź.-Mój głos stał się obojętny, z czego bardzo się cieszyłam.
Chłopak tylko się uśmiechnął i spojrzał w moją stronę.
-O nie dziewczyny mają pierwszeństwo.-O teraz nagle taki dżentelmen się z niego zrobił? ciekawe.
Ostatni raz spojrzałam na Cat, która zaczęła cofać się do swojego samochodu.
Po czym spojrzałam na drabinę, która stała kilka centymetrów ode mnie, szybko związałam włosy w kucyka, jak dobrze, że noszę na ręku gumki do włosów.
Po czym zaczęłam się wspinać, ale od razu poczułam na sobie wzrok Justina.
-Czy ty możesz się tak na mnie nie gapić?!- Powiedziałam pół szeptem, jego wzrok wypalał w moim ciele dziury i to dosłownie. Chłopak nie odezwał się nic. Wyobraziłam sobie tylko jak uśmiecha się pod nosem.
Po dziesięciu minutach ja i Justin byliśmy już w moim pokoju. Szybko zamknęłam okno i razem z chłopakiem udaliśmy się do łazienki. Zdziwiłam się, że po mimo bólu, który obecnie mu towarzyszył wszedł po tej cholernej drabinie, a przy tym wogóle nie jęknął z bólu.
-Usiądź tu i ściągnij koszulkę.-Rozkazałam wskazują aby usiadł na pralkę.-A i proszę nie ruszaj się.-Mówiłam stojąc tyłem do niego. Otworzyłam szafkę, która znajdowała się za lustrem i wyciągnęłam apteczkę pierwszej pomocy. Po czym odwróciłam się w stronę chłopaka i zaczęłam zajmować się jego ramieniem.
*
Gdy już wszystko było gotowe zabandażowałam ją jeszcze i kazałam mu się ubrać. Przyglądałam się jeszcze jego klacie, która była idealnie wyrzeźbiona, widać było, że chłopak uwielbia ćwiczyć, ale również, że lubi pakować się w kłopoty.
Razem z Justinem udaliśmy się do mojego pokoju stając przy oknie.
-Będę się już zbierał, dzięki za pomoc.-Pierwszy raz od kąt go znam usłyszałam od niego proszę. Ten chłopak coraz bardziej mnie zaskakiwał. Nie odpowiedziałam mu nic tylko kiwnęłam głową.
Justin podszedł do okna i spojrzał na mnie. Nasze oczy po raz pierwszy od kąt się znamy spotkały się. Jego oczy były w prost przepiękne, tak jakby ktoś rozwalił fabrykę czekolady, która wypełniła jego oczy. Po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że nadal się na niego patrzę, więc szybko spuściłam wzrok na dół.
Chłopak bez żadnego słowa opuścił mój pokój. Powoli podeszłam do okna, aby je zamknąć, i przy okazji spojrzeć, czy chłopak dał rade zejść. Ale ku mojemu zaskoczeniu chłopaka już nie było.
Szybko podeszłam do łóżka siadając na nim przeczesując przy tym swoje włosy ręką, gdy nagle poczułam jak telefon w mojej kieszeni zaczął wibrować.
Leniwie wyciągnęłam go z kieszeni i odczytałam wiadomość.
'Ciekawe co powie twój brat na to, gdzie wczoraj byłaś i, że o mały włos nie zginęłaś? Albo ciekawe co powie na to, że go wczoraj śledziłaś? Dobranoc śpij dobrze. S.A'
Jeszcze tylko jego mi tu brakowało! Wypuściłam głośno powietrze z ust po czym z pozycji siedzącej znalazłam się w pozycji leżącej. Byłam już tym wszystkim zmęczona.
**********************************************************
No i mamy 5 rozdział. Przepraszam, że dodaję dopiero dziś, ale wczoraj dowiedziałam się o bardzo przykrej sprawi i nie była w stanie dokończyć rozdziału. Ale dodaję go dziś i mam nadzieję, że wam się spodoba :)) Rozdział 6 ukaże się już w dobrym terminie czyli w sobotę :))
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.
-Nie, nic mi nie jest.-Uspokoiłam brunetkę. Zauważyłam, że jej wzrok od razu powędrował na Justina, którego ciągle trzymałam w pasie. Tak szczerze to nie wiem czemu przez całą drogę go tam trzymałam skoro on dostał w ramie i może normalnie chodzić?! Od razu zabrałam swoje ręce z pasa chłopaka, a on od razu upadł na ziemię.
-Alice!-Wrzasnął.-Widzę, że świetnie się bawisz!.-Na dźwięk jego głosu podskoczyłam, a Cat tylko nam się przyglądała. Szybko schyliłam się i pomogłam chłopakowi wstać, teraz nie puszczając jego boku.
Cat od razu poszła na tył pojazdu i otworzyła mi drzwi, abym mgła pomóc Justinowi wsiąść do samochodu. Ostrożnie umieściłam chłopaka na kanapie po czym pomogłam mu zapiąć pasy, a sama zajęłam miejsce obok Cat, która kierowała.
-To co jedziemy do szpitala?.-Zapytała dziewczyna, od razu jak ruszyliśmy.
-Do żadnego szpitala.-Usłyszeliśmy głos chłopaka, który ciągle mówił przez zaciśnięte zęby.
-Ale człowieku ty krwawisz! Musisz jechać jak najszybciej na szycie!-Wrzasnęła Cat, patrząc na niego przez lusterko w samochodzie.
-Nie pierwszy i na pewno nie ostatni raz będę zszywany.-Czyli już kiedyś miał powtórkę z tego? On podchodzi do tego bardzo obojętnie, ale my nie więc musimy go jakoś przekonać.
-Alice?-Usłyszałam nagle swoje imię po czym odwróciłam się w stronę chłopaka.
-Co?-Chłopak spojrzał na mnie z pod łba.
-Umiesz szyć?-Co to za pytanie? Przecież każda dziewczyna w moim wieku umie to robić.
-Tak.-Chłopak nie dał mi dokończyć bo na jego twarzy od razu pojawił się ogromny uśmiech po czym powoli zaczął się poprawiać na kanapie samochodowej, przy tym jęcząc z bólu.
*
Po trzydziestu minutach drogi w końcu dotarliśmy pod mój dom.
Wysiadłam szybko z samochodu idąc w stronę gdzie siedział Justin. Powoli otworzyłam drzwi i pomogłam mu wysiąść. Nie żebym narzekała, ale cały strój miałam ubrudzony jego krwią, będzie mi go prał!
Razem z Cat zaprowadziliśmy go na tyły domu, po czym oparłyśmy go o ścianę.
-Jak go wprowadzić do domu, skoro wujek jeszcze nie śpi?- W moim głosie było można wyczuć strach.
-Nie mam pojęcia.-Razem z Cat szukaliśmy rozwiązania jak 'przemycić' chłopaka do mojego pokoju.
-Macie drabinę?-Głos chłopaka rozbrzmiał mi w uszach jak echo, które obiło się o ścianę.
-Po co ci drabina?-On jest ranny i chce wchodzić po drabinie?! No to powodzenia, boja mu nie pomogę wejść po niej. Bo możemy spaść i narobić jeszcze gorszej szkody niż ta.
-A jak myślisz po co ktoś ją wynalazł?.-Cały jego głos wypełniony był górą sarkazmu.
Totalnie zignorowałam jego odpowiedź i poszłam po drabinę, która leżała nie daleko nas. Szybko ją podniosłam i oparłam o dom, jak jest taki mądry no to proszę droga wolna może iść!
-Chciałeś to masz wchodź.-Mój głos stał się obojętny, z czego bardzo się cieszyłam.
Chłopak tylko się uśmiechnął i spojrzał w moją stronę.
-O nie dziewczyny mają pierwszeństwo.-O teraz nagle taki dżentelmen się z niego zrobił? ciekawe.
Ostatni raz spojrzałam na Cat, która zaczęła cofać się do swojego samochodu.
Po czym spojrzałam na drabinę, która stała kilka centymetrów ode mnie, szybko związałam włosy w kucyka, jak dobrze, że noszę na ręku gumki do włosów.
Po czym zaczęłam się wspinać, ale od razu poczułam na sobie wzrok Justina.
-Czy ty możesz się tak na mnie nie gapić?!- Powiedziałam pół szeptem, jego wzrok wypalał w moim ciele dziury i to dosłownie. Chłopak nie odezwał się nic. Wyobraziłam sobie tylko jak uśmiecha się pod nosem.
Po dziesięciu minutach ja i Justin byliśmy już w moim pokoju. Szybko zamknęłam okno i razem z chłopakiem udaliśmy się do łazienki. Zdziwiłam się, że po mimo bólu, który obecnie mu towarzyszył wszedł po tej cholernej drabinie, a przy tym wogóle nie jęknął z bólu.
-Usiądź tu i ściągnij koszulkę.-Rozkazałam wskazują aby usiadł na pralkę.-A i proszę nie ruszaj się.-Mówiłam stojąc tyłem do niego. Otworzyłam szafkę, która znajdowała się za lustrem i wyciągnęłam apteczkę pierwszej pomocy. Po czym odwróciłam się w stronę chłopaka i zaczęłam zajmować się jego ramieniem.
*
Gdy już wszystko było gotowe zabandażowałam ją jeszcze i kazałam mu się ubrać. Przyglądałam się jeszcze jego klacie, która była idealnie wyrzeźbiona, widać było, że chłopak uwielbia ćwiczyć, ale również, że lubi pakować się w kłopoty.
Razem z Justinem udaliśmy się do mojego pokoju stając przy oknie.
-Będę się już zbierał, dzięki za pomoc.-Pierwszy raz od kąt go znam usłyszałam od niego proszę. Ten chłopak coraz bardziej mnie zaskakiwał. Nie odpowiedziałam mu nic tylko kiwnęłam głową.
Justin podszedł do okna i spojrzał na mnie. Nasze oczy po raz pierwszy od kąt się znamy spotkały się. Jego oczy były w prost przepiękne, tak jakby ktoś rozwalił fabrykę czekolady, która wypełniła jego oczy. Po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że nadal się na niego patrzę, więc szybko spuściłam wzrok na dół.
Chłopak bez żadnego słowa opuścił mój pokój. Powoli podeszłam do okna, aby je zamknąć, i przy okazji spojrzeć, czy chłopak dał rade zejść. Ale ku mojemu zaskoczeniu chłopaka już nie było.
Szybko podeszłam do łóżka siadając na nim przeczesując przy tym swoje włosy ręką, gdy nagle poczułam jak telefon w mojej kieszeni zaczął wibrować.
Leniwie wyciągnęłam go z kieszeni i odczytałam wiadomość.
'Ciekawe co powie twój brat na to, gdzie wczoraj byłaś i, że o mały włos nie zginęłaś? Albo ciekawe co powie na to, że go wczoraj śledziłaś? Dobranoc śpij dobrze. S.A'
Jeszcze tylko jego mi tu brakowało! Wypuściłam głośno powietrze z ust po czym z pozycji siedzącej znalazłam się w pozycji leżącej. Byłam już tym wszystkim zmęczona.
**********************************************************
No i mamy 5 rozdział. Przepraszam, że dodaję dopiero dziś, ale wczoraj dowiedziałam się o bardzo przykrej sprawi i nie była w stanie dokończyć rozdziału. Ale dodaję go dziś i mam nadzieję, że wam się spodoba :)) Rozdział 6 ukaże się już w dobrym terminie czyli w sobotę :))
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.

