Szłam ciemną alejką, w której mogło roić się od jakiś dziwnych, ale teraz nie obchodziło mnie to moje myśli ciągle błądziły w okół mojego starszego brata.
Po dwóch godzinach chodzenie, miałam już dość ale obiecałam, że nie spocznę dopóki go nie znajdę.
Ale nagle mój wzrok przykuła jakaś dobrze znana mi sylwetka, schowałam się i dobrze przyglądałam. TO był Zayn, ale co on tu robi? Przyglądałam się coraz bardziej czekając na jego ruch. Po pięciu minutach do mojego brata podszedł jakiś chłopak? Chyba, przez kaptur nie było nic widać, ale sylwetka i gesty, najwyraźniej mnie nie zmyliły, to na pewno musiał być chłopak.
Ale zaraz, zaraz co oni robią? Chłopak zaczął przekazywać mojemu bratu jakiś biały proszek, który bardzo przypominał mi, nie to nie może być prawda. Po chwili Zayn dał mu jakąś beżową kopertę. Czy to możliwe? Zayn bierze narkotyki?! Nie mogłam w to uwierzyć!
************************
Moje ciało zaczęło całe drgać, nie mogłam uwierzyć że mój własny brat, który zawsze był przeciwny narkotykom sam zaczął je brać! To było jak dla mnie za dużo, zaczęłam powoli wycofywać się z miejsca, w którym obecnie byłam, po cichu cofałam się, tak aby nikt mnie nie zauważył, ale co było najważniejsze, żeby mnie nie usłyszeli. Szłam tyłem najciszej jak mogłam, gdy nagle o coś się potknęłam i wylądowałam na ziemi z wielkim hukiem. Brawo Alice, brawo teraz to już zupełnie będziesz miała przesrane. W myślach zaczęłam walczyć sama ze sobą, delikatnie wychyliłam głowę, aby zobaczyć czy faktycznie aż tak głośno było mnie słychać. I nie myliłam się to było tak mocno słychać, że ich głowy zwrócone były w moją stronę. Szybkim ruchem podniosłam się i zaczęłam biec, słyszałam za sobą tylko głośne ciężkie kroki chłopaków, którzy zaczynali mnie doganiać. Z moich oczu zaczęły wydobywać się słone łzy, nie wierze że to powiem, ale zaczęłam bać się swojego brata nie wiedziałam do czego jest zdolny pod wpływem narkotyków. Już powoli zaczęło brakować mi powietrza, ale nie mogłam się zatrzymać, musiałam biec dalej. Po niedługiej chwili poczułam na sobie czyjś dotyk, nie mogłam się ruszyć tak jakby coś sparaliżowało moje ciało. Tak to był strach paraliżował mnie od góry, aż do dołu. Dobra Alice odwróć się nie bój się to tylko twój brat, na raz, dwa, trzy. Odważnie odwróciłam głowę, aby móc spojrzeć bratu prosto w oczy.
-A-Alice?-Jego głos zadrgał, nie chciałam się odzywać nie wiedziałabym co mam mu powiedzieć.
Spuściłam wzrok, aby nie musieć patrzyć w jego oczy, nie potrafię pogodzić się z tą myślą.
-Co ty tu robisz? Nie powinno cię tu być.-Jego głos stał się coraz pewniejszy, taki suchy i ostry za jednym razem. Dobra Alice weź się w garść i powiedz co o nim myślisz, dokładnie w tej chwili.
-Ciebie też nie powinno tu być.-Modliłam się w duchu, aby mój głos się nie załamał, i tak też się stało. Brzmiał on pewnie tak jak bym wogóle się go nie bała.
-Nie powinnaś mnie śledzić.-Chłopak zmienił temat, cały on, zawsze chce uciec od winy. Zawsze zostawiał mnie z tym samą, ale nie tym razem. Teraz on poniesie konsekwencje tej 'Zabawy".
-Nie powinieneś mnie zostawiać, bez żadnego słowa!.- Mój głos zaczął się podnosić, przez co oczy chłopaka zaczęły się rozszerzać.
-Alice, to nie tak..-Nie dałam mu dokończyć, teraz ja miałam mu coś do powiedzenia.
-Nie, teraz ty mnie wysłuchaj. Nie poznaje cię, ty który zawsze byłeś przeciwny narkotykom, sam zacząłeś je brać! Zawiodłam się na tobie! Miałeś być odpowiedzialny miałeś w jakiś sposób zastąpić mi rodziców, a tego nie robisz! Zayn jesteś nieodpowiedzialny!.- Z minuty na minutę z moich oczy zaczęło wydobywać się coraz więcej łez.
************************
Moje ciało zaczęło całe drgać, nie mogłam uwierzyć że mój własny brat, który zawsze był przeciwny narkotykom sam zaczął je brać! To było jak dla mnie za dużo, zaczęłam powoli wycofywać się z miejsca, w którym obecnie byłam, po cichu cofałam się, tak aby nikt mnie nie zauważył, ale co było najważniejsze, żeby mnie nie usłyszeli. Szłam tyłem najciszej jak mogłam, gdy nagle o coś się potknęłam i wylądowałam na ziemi z wielkim hukiem. Brawo Alice, brawo teraz to już zupełnie będziesz miała przesrane. W myślach zaczęłam walczyć sama ze sobą, delikatnie wychyliłam głowę, aby zobaczyć czy faktycznie aż tak głośno było mnie słychać. I nie myliłam się to było tak mocno słychać, że ich głowy zwrócone były w moją stronę. Szybkim ruchem podniosłam się i zaczęłam biec, słyszałam za sobą tylko głośne ciężkie kroki chłopaków, którzy zaczynali mnie doganiać. Z moich oczu zaczęły wydobywać się słone łzy, nie wierze że to powiem, ale zaczęłam bać się swojego brata nie wiedziałam do czego jest zdolny pod wpływem narkotyków. Już powoli zaczęło brakować mi powietrza, ale nie mogłam się zatrzymać, musiałam biec dalej. Po niedługiej chwili poczułam na sobie czyjś dotyk, nie mogłam się ruszyć tak jakby coś sparaliżowało moje ciało. Tak to był strach paraliżował mnie od góry, aż do dołu. Dobra Alice odwróć się nie bój się to tylko twój brat, na raz, dwa, trzy. Odważnie odwróciłam głowę, aby móc spojrzeć bratu prosto w oczy.
-A-Alice?-Jego głos zadrgał, nie chciałam się odzywać nie wiedziałabym co mam mu powiedzieć.
Spuściłam wzrok, aby nie musieć patrzyć w jego oczy, nie potrafię pogodzić się z tą myślą.
-Co ty tu robisz? Nie powinno cię tu być.-Jego głos stał się coraz pewniejszy, taki suchy i ostry za jednym razem. Dobra Alice weź się w garść i powiedz co o nim myślisz, dokładnie w tej chwili.
-Ciebie też nie powinno tu być.-Modliłam się w duchu, aby mój głos się nie załamał, i tak też się stało. Brzmiał on pewnie tak jak bym wogóle się go nie bała.
-Nie powinnaś mnie śledzić.-Chłopak zmienił temat, cały on, zawsze chce uciec od winy. Zawsze zostawiał mnie z tym samą, ale nie tym razem. Teraz on poniesie konsekwencje tej 'Zabawy".
-Nie powinieneś mnie zostawiać, bez żadnego słowa!.- Mój głos zaczął się podnosić, przez co oczy chłopaka zaczęły się rozszerzać.
-Alice, to nie tak..-Nie dałam mu dokończyć, teraz ja miałam mu coś do powiedzenia.
-Nie, teraz ty mnie wysłuchaj. Nie poznaje cię, ty który zawsze byłeś przeciwny narkotykom, sam zacząłeś je brać! Zawiodłam się na tobie! Miałeś być odpowiedzialny miałeś w jakiś sposób zastąpić mi rodziców, a tego nie robisz! Zayn jesteś nieodpowiedzialny!.- Z minuty na minutę z moich oczy zaczęło wydobywać się coraz więcej łez.
- A-Alice przepraszam.- Nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy, co się z nim do cholery stało! Pokręciłam delikatnie głową, dalej nie mogąc w to uwierzyć, że mój brat aż tak mocno się stoczył.
-Zayn skończ tą już czułą rozmowę i rusz tą dupę bo nie mamy za wiele czasu!- w moich uszach rozbrzmiał ten znajomy głos. Modliłam się w duchu, żeby to nie był on. Ale nagle z mroku zaczęła wynurzać się jakaś sylwetka. Zmrużyłam oczy, żeby dokładniej przyjrzeć się tej osobie. Ale niestety nie było to możliwe, ponieważ miała na sobie kaptur. Zaraz, zaraz czy to nie jest...?! O nie proszę tylko nie on! Wrzasnęłam w myślach. Tylko jego mi tu brakowało!
-Justin, nie pośpieszaj mnie, ok?!-Z zamyśleń wyrwał mnie podniesiony głos brata, który rozbrzmiał mi w uszach. A więc ten chłopak nazywa się Justin? Imię jest ładne, w przeciwieństwie do jego charakteru.
-Dobra młoda, spadaj do domu my mamy coś do załatwienia.-Czy on mówi teraz do mnie? Nie gadam z nim, więc niech się do mnie nie odzywa!
-Nie będziesz mi mówił co mam robić!-Mój głos podniósł się do maksymalnej skali. Co on sobie myśli, że kim on jest?!
-Alice, on ma rację!-Odezwał się mój brat. A ja już wpadłam na doskonały pomysł.
-Okej.-Odezwałam się po chwili.- Ale ty wracasz razem ze mną.-Dodałam pewnym siebie głosem.
-Przykro mi Alice, nie mogę, ale Justin cię odwiezie.- Powiedzcie mi czy ja się nie przesłyszałam?! Czy on powiedział Justin! O nie, nie. Nie ma takiej opcji!
-Co?!- Mój głos tak jak i Justina rozbrzmiał tak głośno, że Zayn zakrył uszy.
-To co słyszeliście. Justin masz odwieźć moja siostrę pod sam dom i poczekać aż wejdzie do domu, a później przyjedziesz w wyznaczone miejsce.-Nie dał nam dojść do słowa bo zniknął gdzieś w mroku.
Bez słowa ruszyłam w stronę, mroku nie czekając na chłopaka, nawet nie wiedziałam czy idzie za mną czy nie. Szczerze nie obchodziło mnie to ją po prostu chciałam, już być w domu. A z Zaynem rozliczę się w domu, za to, że zostawił mnie z tym debilem sam na sam, i za to że bierze to ohydztwo.
-E, ale wiesz że samochód jest w drugą stronę?!-Usłyszałam ten zachrypnięty głos, na którego dźwięk chciało mi się wymiotować.
Bez słowa zawróciłam, idąc teraz za chłopakiem. Gdy szliśmy do jego samochodu, nie zamieniliśmy ze sobą ani jednego słowa. Nie odzywał się nic, a ja już na sam widok miałam go dość.
*
Chłopak wcisnął guzik na kluczyku co oznaczało, że auto chłopaka jest już otwarte. Powoli podeszłam do samochodu chcąc otworzyć drzwi, ale ku mojemu zaskoczenia chłopak, mnie wyprzedził i otworzył mi drzwi. No nie powiem byłam w lekkim szoku, nie spodziewałam, się że on wogóle zna jakieś maniery, a tu proszę. Szkoda, że jego charakter jest zepsuty.
-Kto by pomyślał, że taki ktoś jak ty zna jakieś maniery.-Rzuciła ostro patrząc ciągle przed siebie.
-A kto by pomyślał, że taki ktoś jak ty ma język w buzi.-Czy on zawsze musi doprowadzać mnie do białej gorączki?! Jak ja mam z nim wysiedzieć jeszcze tyle czasu w jednym samochodzie?! Ugh proszę niech on już jedzie a nie przedłuża to 'miłe spotkanie'. Siedzieliśmy jeszcze chwilę w ciszy, po czym chłopak ruszył z piskiem opon przed siebie. Kurwa kto mu dał prawo jazdy?! Na pewno nikt mądry! Czułam jak moje wnętrzności całe się trzęsą w środku. Kątem oka spojrzałam na licznik, jechaliśmy prawie 250/h!
-Zwolnij trochę, nie wieziesz worka ziemniaków!-Pisnęłam, a moje ręce zacisnęły się na siedzeniu.
-I tu bym się z tobą kłócił.-Na jego twarzy pojawił się cwany uśmiech. No trzymajcie mnie bo przyrzekam, że go zabije tu i teraz!
Boże proszę chce ju być pod domem, jak najdalej od Niego!
*
Dwadzieścia minut później byłam już pod domem. Dziękowałam Bogu, że przez resztę drogi on siedział cicho, bo bym wyskoczyła z tego auta!
Już zdążyłam odpiąć pas i zaczęłam zabierać swoje rzeczy, gdy nagle po czułam JEGO RĘKĘ NA MOIM KOLANIE!!! Po moim ciele przeszły ciarki.
-Zabieraj tą łapę!-Wrzasnęłam, ale do niego nic nie docierało więc straciłam ją sama, a na jego twarzy pojawił się ten przeklęty uśmiech, którego tak nienawidziłam. Ale nie tylko dlatego, że o mało mnie dziś mnie nie rozjechał, ale przez to, że wplątał mojego brata w te całe narkotyki!
Szybko wysiadłam z samochodu, chcąc już zamknąć drzwi ale usłyszałam głos Justina.
-Mam nadzieję, że się znów spotkamy.-Oj wątpię w to! Krzyczałam w myślach!
-Oby nie.-Powiedziałam sucho i zamknęłam drzwi, biegnąc w stronę domu. Chyba pierwszy raz cieszę się, że jestem już w domu!
Szybko wbiegłam do domu, nie oglądając się za siebie. Ale czułam jak Justin wypala w moim ciele dziurę swoim wzrokiem. W pośpiechu weszłam do zamykając drzwi na klucz i opierając się o drzwi.
Zamknęłam oczy wypuszczając głośno powietrze.
-A ty co tak siedzisz?-Usłyszałam głos wujka. Ugh, że też on musiał być w domu.
Powoli podniosłam się z ziemi kompletnie ignorując jego pytanie, po prostu ruszyłam w stronę swojego pokoju, bo właśnie tam teraz chciałam się znaleźć.
Zamknęłam oczy wypuszczając głośno powietrze.
-A ty co tak siedzisz?-Usłyszałam głos wujka. Ugh, że też on musiał być w domu.
Powoli podniosłam się z ziemi kompletnie ignorując jego pytanie, po prostu ruszyłam w stronę swojego pokoju, bo właśnie tam teraz chciałam się znaleźć.
Nie miałam ochoty z nikim gadać, a zwłaszcza z wujkiem.
Wczołgałam się do pokoju, delikatnie pchając za sobą drzwi, tak aby się zamknęły. Po czym desperacko opadłam na łóżko, nie mając na nic siły. Jedynie czego chciałam to, żeby Zayn wyjaśnił mi to wszystko. Miałam zamiar na niego czekać.Nie ważne jest to, że jutro jest szkoła chciałam poznać prawdę, nawet jak będzie najgorsza ale ma mi to wyjaśnić!
Moje powieki robiły się coraz cięższe, nie mogłam pozwolić na to aby sen wygrał musiałam czekać na Zayna.
*
W mojej kieszeni zaczął wibrować telefon, leniwym ruchem przetarłam swoje oczy po czym sięgnęłam po urządzenie. Kątem oka spojrzałam na zegarek piąta trzydzieści dwa. No brawo Alice zasnęłaś a miałaś tego nie robić! Byłam na siebie zła, miałam czekać na brata a usunęłam jak zwykle! Ugh pogadamy z nim jak wstanę do szkoły, o ile wogóle będzie w domu. Na wyświetlaczu telefonu migało mi ciągle, że dostałam nową wiadomość. Kogo tu znowu niesie?
Od Nieznany:
'Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy, i że tym razem nie zabraknie ci języka w buzi'
Dobrze wiedziałam od kogo ta wiadomość, myślałam, że wybuchnę. Ale zaraz, zaraz skąd on do cholery ma mój numer?!
Do Nieznany.
'Nie będzie następnego razu, zrozum że nawet nie chce cię już więcej spotkać!' po napisaniu tej wiadomości uderzyłam głową w materac, który leżał pode mną.
Po pięciu minutach mój telefon wydał ten sam dźwięk co wcześniej.
Od Nieznany.
'Skąd ta pewność? Nigdy nie mów nigdy. Dobranoc.'
Po przeczytaniu tej wiadomości, nawet nie chciałam mu na nią odpisywać. Położyłam telefon koło siebie, a sama wróciłam do poprzedniej pozycji.
Już prawie zasypiałam kiedy mój telefon znowu wydał z siebie ten irytujący dźwięk. Mu to chyba na prawdę się nudzi! Już miałam pisać nie przyjemną dla niego wiadomość. Kiedy moim oczom ukazał się inny nadawca.
Od Nieznany:
'Na pewno jesteś pewna, że to Justin wpędził Zayna w handel narkotykami? Jeśli chcesz się dowiedzieć prawdy, przyjdź jutro na stary tor rajdowy. To zobaczysz. A teraz dobranoc. Niedługo i tak musisz wstać.- S.A'
Myślałam, że ten ktoś już sobie darował, przez cały dzień milczał a teraz zebrało go na pisanie? I skąd on wie, że nie śpię?! Coraz bardziej zaczęło mnie to wykańczać. Miałam już dość tych podchodów, chociaż że to dopiero początek. Tak przynajmniej mi się wydaje. Odłożyłam telefon z powrotem do kieszeni, układając się wygodnie na łóżku, czekała aż Morfeusz zabierze mnie do krainy snów. Chociaż nie byłam taka pewna czy przez to co się dowiedziałam byłam w stanie usnąć. Moje myśli ciągle krążyły wokół tej wiadomości. Po co ja mam tam iść? I jakiej prawdy mam się stamtąd dowiedzieć? Teraz będzie mnie to wszystko męczyło. Ale jedno jest pewne, że na pewno tam pójdę. Tylko najgorsze jest to, że ten ktoś nie napisał mi o której godzinie mam tam iść. Najwyżej będę śledziła Zayna.
Myliłam się sen przyszedł od razu zabierając mnie ze sobą.
*
Rano obudził mnie budzik, jak dobrze, dziś dopiero jest środa. Nie wytrzymam w szkole wiedząc, że dziś mam śledzić Zayna. Po prostu nie pójdę do niej, nic się nie stanie. No chyba, że ta wredna baba nie będzie chciała mi tego usprawiedliwić, ale to już mniejsza o to. Wyłączyłam budzik całkowicie i od nowa położyłam się spać.
-Alice.-Usłyszałam nad uchem.
Przetarłam delikatnie oczy po czym podniosłam się do pozycji siedzącej, aby sprawdzić kto mnie obudził. Gdy już to zrobiłam nie mogłam uwierzyć w to co widzę.
-Mama?.- Moim oczom ukazała się drobna brunetka, z dużym uśmiechem na twarzy. Czy to na prawdę ona?
-Tak słoneczko to ja.-Nagle z moich oczy zaczęły wypływać łzy, jak to możliwe, że ona jest tu teraz ze mną? Nie mogłam się powstrzymać i wtuliłam się w rodzicielkę.
-Co ty tu robisz?- mówiłam przez łzy, które spadały coraz mocniej.
-Musisz mi coś obiecać.-Nie wiem z jakiego powodu zignorowała to, co do niej powiedziałam i zmieniła temat. Bardzo ciekawiło mnie to co mam jej obiecać.
-Co takiego?.-Delikatnie puściłam kobietę, tak abym teraz mogła być z nią twarzą w twarz.
-Musisz mieć oko na Zayna.-Zaraz ale skąd ona to wie? Tylko ja o tym wiedziałam. To było dziwne, i to bardzo.
-Obiecuje.-Wyszeptałam a wtedy postać zaczęła powoli znikać.-Mamo nie odchodź.-Krzyczałam ile sił w płucach.-Potrzebuje cię, ciebie i twojego wsparcia.-Z oczu leciało mi coraz więcej łez, co gorsza zaczęłam się nimi dławić. Podniosłam się szybko z łóżka i zaczęłam biec za swoją rodzicielką. Nie mogła mnie z tym zostawić sama ja jej potrzebowałam.
-Dasz sobie radę sama, tak jak dawałaś wcześniej.-Po tych słowach postać zniknęła, a ja upadłam na kolana i coraz bardziej zaczęłam szlochać.
*
-Alice.-Po czułam delikatne szarpanie.-Alice obudź się.-Po tych słowach otworzyłam oczy. A mi ukazała się postać mojego brata.
-Co się stało?-Spytałam chłopaka, który stał na przeciwko mnie ze zmartwionym wzrokiem.
Delikatnie dotknęłam swoje policzki ręką, na co się zdziwiłam, czy ja płakałam?
-Zayn, czy ja płakałam?.-Nie wiedziałam co się obecnie dzieje, mój wzrok utkwił na twarzy mojego brata, który wpatrywał się w ścianę.
-Tak płakałaś, przez sen.- Powiedział stanowczo po czym usiadł na łóżku obok mnie. Przez około 5 minut siedzieliśmy w ciszy, po czym nie wytrzymałam i zaczęłam temat.
-Zayn, o co chodzi z tymi narkotykami?-Widziałam jak chłopak spina się na sam dźwięk tego słowa. Ale musiałam się dowiedzieć, o co z tym chodzi!
Brunet podniósł się z miejsca i zaczął wychodzić. Znów ucieka od problemów, brawo to takie dojrzałe naprawdę.
-Zayn!-Wrzasnęłam a chłopak momentalnie się zatrzymał.
-Nie mogę ci powiedzieć, dla twojego bezpieczeństwa będzie lepiej jak nie będziesz o niczym wiedziała.-Po tych słowach mój brat opuścił mój pokój, zostawiając mnie w nim samą ze swoimi myślami.
Oparłam głowę o ręce, nie wiedziałam już jak miałam to od niego wyciągnąć.
Po krótkiej chwili mój telefon za wibrował w moich spodniach, wypuściła głośno powietrze, włączając nie przeczytaną jedną wiadomość, która dostałam przed chwilą.
Od Nieznany.
'Widzę, że kłótnia z bratem? Hmm.. Robi się coraz ciekawiej. Bądź dziś pod tym adresem co dostałaś ode mnie, a dokładnie o godzinie dwudziestej czwartej. Wtedy się przekonasz.'
Moje oczy się rozszerzyły, to znaczy że on może być w pobliżu. On może mnie teraz obserwować, a ja nie mogłam nic zrobić. Szybko zerwałam się na równe nogi i podeszłam do okna delikatnie je otwierając. W moją twarz uderzyło zimne powietrze, a po moim ciele od razu przeszły ciarki. Powdychałam jeszcze trochę tego zimnego powietrza, po czym zamknęłam okno zasłaniając od razu rolety. To był jedyny sposób na to, żeby ten ktoś mnie nie widział.
Chodziłam w tą i z powrotem nie wiedząc, czy mam o wszystkim powiedzieć Zaynowi? Po mimo iż mam nie za dobre wątpliwości, wolałam porozmawiać z kimś innym niż z nim, po wczorajszej nocy ma za dużo zmartwień. O ile wogóle mogę to tak nazwać. Odruchowo chwyciłam telefon wybierając tym razem numer do Cat. Wolałam zadzwonić do niej, niż do Harrego, który w dziwny sposób na to zareagował. Czasami naprawdę nie wiem co w niego wchodzi, ale zachowuje się inaczej, niż zwykle. Dlatego wolę zadzwonić do Cat, która jest zazdrosna jeśli chodzi, o to że zwierzam się Harremu. Mniejsza o to. Wybrałam numer i przyłożyłam telefon do ucha. Po niecałych trzech sygnałach usłyszałam ten cieniutki a zarazem piskliwy głosik, na co od razu się uśmiechnęłam.
-Halo?.- wyglądało to tak, jak bym jej w czymś przeszkodziła.
-Hej Cat, nie przeszkadzam?.- Po krótkiej chwili zapytałam. Nie lubię zmieniać komuś planów, więc wolę się upewnić.
-Alice!.-Krzyknęła do słuchawki.-Nie, a coś się stało?!.-Jej głos rozbrzmiał mi w uszach jak jakieś echo.
-Nie.-Przerwałam. Zaraz przecież właśnie po to do niej dzwonie!-Znaczy tak, eh mogłabyś do mnie przyjechać?-Przeciągnęłam ostatnie zdanie przegrywając przy tym nerwowo wargę.
-Jasne, ale szczerze Alice zaczynam się trochę martwić! Będę za 10 minut.- To były ostatnie słowa, jakie usłyszałam bo połączenie zostało zakończone.
*
Siedziałam w kompletnej ciszy, czekając na moja przyjaciółkę, która mieszka trzy domu dalej, a nie ma jej już z 20 min! Z nerwów, które teraz mi towarzyszyły zaczęłam stukać paznokciami w biurko, przy którym obecnie siedziałam.
Po jeszcze krótkiej chwili, która dla mnie trwała w nieskończoność, zadzwonił dzwonek do drzwi. Zerwałam się na równe nogi biegnąc od razu do drzwi.
Szybko je otworzyłam, a moim oczom ukazała się drobna brunetka z wielkim uśmiechem.
-Co tak długo?!-Pisnęłam, otwierając szerzej drzwi, aby dziewczyna mogła wejść do domu.
-Przepraszam, ale wiesz musiałam jeszcze się uszykować.-Tłumaczyła się przyjaciółka. Rzeczywiście przecież, ona była dziś w szkole.
Bez słowa ruszyłam na górę ciągnąc swoją przyjaciółkę za rękę.
-Alice, powiesz mi do cholery co się dzieje?!-Zapytała Cat, prawie krzycząc, gdy weszłyśmy do pokoju. Nie odpowiedziałam nic tylko zamknęłam za sobą drzwi na klucz, aby nam nikt nie wszedł.
-Mam prośbę.-Słowa, nad którymi nie potrafiłam zapanować opuściły moje usta, niczym piosenka.
-Jaką?.-Brunetka opadła na łóżko koło mnie.
-Musisz ze mną dziś gdzieś pójść.-Mówiłam jednocześnie bawiąc się swoimi włosami.
-Alice możesz nie bawić się ze mną w jakieś podchody, tylko powiedz mi o co chodzi.- Cała Cat nigdy nie lubiła zgadywać była bardzo niecierpliwa. Zastanawia mnie to jakim cudem ze mną wytrzymuje. Bo do mnie trzeba mieć stalowe nerwy.
-Sama chciałabym wiedzieć o co chodzi.- Mój głos stawał się nagle coraz cichszy, dziewczyna tylko na mnie popatrzyła po czym natychmiast mnie przytuliła. Zawsze wiedziała jak poprawić mi humor. Czy już dziś mówiłam, jak bardzo ją kocham? Nie? No to właśnie tak, kocham Cat jak siostrę.
Po pewnym czasie zorientowałam się, że nie pokazałam dziewczynie, wiadomości które dostawałam od tajemniczego S.A. Szybko uwolniłam dziewczynę z uścisku, po czym wyciągnęłam telefon z kieszeni.Po czym go odblokowałam, pokazując dziewczynie wiadomości.
Po przeczytaniu ich obydwie siedzieliśmy w ciszy, żadna się nie odezwała.
-Dobra pomogę ci.-Powiedziała Cat, stanowczym głosem. Od razu wiedziała o co mi chodzi. Ja tylko delikatnie się uśmiechnęłam.
***************************************************************************************
No i jest 4 rozdział, przepraszam, że tak późno ale mam w ten poniedziałek próbne testy i musiałam się przygotowywać do niech :((. Ale już jest rozdział więc mam nadzieję, że się podoba chociaż trochę. :)) Rozdział 5 pojawi się już w sobotę:)
Po pewnym czasie zorientowałam się, że nie pokazałam dziewczynie, wiadomości które dostawałam od tajemniczego S.A. Szybko uwolniłam dziewczynę z uścisku, po czym wyciągnęłam telefon z kieszeni.Po czym go odblokowałam, pokazując dziewczynie wiadomości.
Po przeczytaniu ich obydwie siedzieliśmy w ciszy, żadna się nie odezwała.
-Dobra pomogę ci.-Powiedziała Cat, stanowczym głosem. Od razu wiedziała o co mi chodzi. Ja tylko delikatnie się uśmiechnęłam.
***************************************************************************************
No i jest 4 rozdział, przepraszam, że tak późno ale mam w ten poniedziałek próbne testy i musiałam się przygotowywać do niech :((. Ale już jest rozdział więc mam nadzieję, że się podoba chociaż trochę. :)) Rozdział 5 pojawi się już w sobotę:)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz