wtorek, 8 grudnia 2015

Rozdział 7

Chcesz mi powiedzieć, że byłam dla ciebie tylko zabawką i, że przychodziłeś do mnie jak chciałeś się zabawić?! I że nigdy mnie nie kochałeś?!- Myślałem, że dziewczyna zaraz się popłacze. Czy ona na serio myślała, że z tego coś będzie?! No to się myliła.
-Owszem masz rację, tylko po to.-Skończyłem się ubierać i opuściłem dom tej suki kierując się prosto do clubu, gdzie zawsze spotkałem się ze swoimi kumplami. A ta suka Alice jeszcze sama przyjdzie do mnie na kolanach.
***********************************************************************************
~~~ Justin~~~
-Yo, Bieber.- Uśmiechnąłem się na widok swojego przyjaciela.
-Siema, Stary.- Podszedłem bliżej Matta i przywitałem się z nim naszym słynnym 'żółwikiem'
- Dwie kolejki czystej, proszę.- Usłyszałem głos kolegi, który z podnieceniem przyglądał się, dziewczynie, która stała za ladą baru. Matt posłał jej oczko, a ona tylko uśmiechnęła się do niego, na co ja wybuchnąłem śmiechem, a chłopak uderzył mnie w ramie, po czym podniosłem ręce do góry w geście obronnym.
-I tak nie zamoczysz.- Powiedziałem ciągle śmiejąc się z Matta. Chłopak tylko mruknął coś pod nosem.
Po jakimś czasie, dziewczyna przyniosła nasze zamówienia, a po krótkiej chwili dostałem wiadomość. Miałem nadzieję, że to ta dziwka Alice. Ostrożnie wyciągnąłem swój telefon po czym wszedłem na pocztę.
Od Matta :
' Zakład, że ją zaliczę ? '
Spojrzałem tylko na chłopaka z uniesioną brwią i mu od pisałem.
Do Matta :
'Serio siedzisz koło mnie i piszesz do mnie wiadomości? Nie mogłeś mi tego powiedzieć?' Wysłałem mu wiadomość, serio zachowujemy się jak te wszystkie nastolatki, które po za telefonem życia nie widza.
Od Mata :
' Co ty chcesz, żebym spłoszył taką sarenkę?!' Nie mogłem już wytrzymać i wypełniłem cały club swoim śmiechem. Matt z piorunował mnie wzrokiem i od nowa chwycił za telefon. Już wiedziałem, że zacznie mnie opierdalać przez wiadomości.
Przecież to takie dorosłe Matt! Krzyknąłem w myślach.
Od Matta :
' załóżmy się o to, ze jeśli ty przegrasz ja prześpię się z Alice, a jeśli ty wygrasz oddam ci swój samochód?'
Nie mogłem pozwolić na to, żeby mój przyjaciel przesłał się z Alice, po moim trupie! Ale musiałem się zgodzić na to, żeby nie pomyślał sobie, ze mi na niej zależy czy coś bo tak nie jest. Nie zależy mi na Alice. Chyba. Nie, nie zależy pamiętaj Bieber, ze to ona wyrzuciła twoje rzeczy przez okno razem z telefonem, i uderzyła cie w twarz. Chociaż nie będę ukrywał należało ci się to, ale i tak ci na niej nie zależy to zwykła suka.
Do Matta :
'Dobra'
Brawo Bieber pogrążaj się dalej.
Dokładnie obserwowałem każdy ruch Matta, chłopak podszedł do kelnerki i  jej coś na ucho  szepnął po czym  zniknęli na górze. Analizowałem wszystko jeszcze raz na spokojnie, po czym usłyszałem zanany mi głos nad uchem.
-Wygrałem.- Powiedział Matt po czym zniknął na górnym piętrze.
Moje piąstki, zacisnęły się tak mocno, ze  moje knykcie stały się białe.
- Dwie butelki whisky.- Powiedziałem stanowczym głosem. Nie mogłem pozwolić na to, zęby on zrobił to z nią, mógł sobie wziąć Jade, ale nie Alice.
To dla niej byłoby za wcześnie. Oh Bieber przestań już o niej myśleć i po prostu idź się baw.
Wziąłem jedna butelkę z wódką i ruszyłem na parkiet przyłączając się do jakiś dziewczyn, które nie pogardziły moim towarzystwem. Bieber musi się zabawić, no i muszę przestać na siebie mówić Bieber.
~~~ Alice ~~~
Leżałam ciągle na łóżku przekręcając się z boku na bok, nie mogąc spać. Chwyciłam za telefon i wybrałam numer do Harrego.
No odbierze modliłam się w duchu.
-Halo.- Usłyszałam po drugiej stronie słuchawki, zaspany głos przyjaciela.
-Hej.- Powiedziałam nieśmiała, ponieważ nie wiedziałam jak chłopak zareaguje.
- O Hej.- głos chłopaka wydał mi się obojętny, tak jakby nie chciał ze mną rozmawiać.
Między nami zapanowała niezręczna cisza. Nigdy tego nie lubiłam, a co najdziwniejsze, zawsze ale to zawsze w naszych rozmowach z Harrym nie było miejsca na takie ciszę, zawsze mieliśmy sobie coś do powiedzenia, dlatego też nie wiedziałam co w tej sytuacji robić.
-Co robisz?- Postanowiłam zakończyć już tą przerwę po między nami, która stawała się coraz bardziej wkurzająca.
-śpię?- Chłopak odpowiedział pytaniem na pytanie. No a jak myślisz Alice co robi się o drugiej nad ranem, poza tym, że jutro jest szkoła?! Śpi się. No to brawo dla ciebie Alice.
-Tak wiem to było głupie pytanie, eh Może przejdę od razu do szczegółów. Mógł byś przyjść?-Miałam nadzieję, że Harry mi nie odmówi, zawsze jak go potrzebowałam to przychodził.
-Heh, dlaczego nie po prosisz o to Cat?!- nie ukrywam jego reakcja mnie zaskoczyła.- Nie mam czasu a poza tym muszę wstać rano bo jest szkoła, więc nie przyjdę.- Po tych słowach chłopak zakończył połączenie. Bez ruchy ciągle trzymałam telefon przy uchu, nie spodziewałam się tego po nim. Nadal nie rozumiałam tego dlaczego on w stosunku do mnie się tak zachowuje. Czy zrobiłam mu coś? Lub nie tak powiedziałam? Ale jak bym zrobiła takie coś to od razu by mi powiedział, my nigdy nie mieliśmy przed sobą, żadnych tajemnic i nadal nie mamy. Chyba? A nie chciałam dzwonić do Cat bo tak na prawdę ona nie brała nic na poważnie. Wszystko odbierała jak zwykły żart i dlatego nie lubiłam jej się zwierzać ze swoich problemów. Ale to nie tak, że mam lub miałam przed nią tajemnicę, mówię jej o swoich problemach i ogólnie o wszystkim, ale ona się później z tego śmieje. Tak jakby cały czas była pod wpływem jakiś narkotyków i nawet czasami zastanawiam się czy nie zrobić jej takich testów! Dobra  idę spać bo już niedługo do szkoły muszę wstać, a nic nie spałam.
Przekręciłam się na brzuch z nadzieją, że uda mi się usnąć ale nic z tego nie wyszło. Nie już dziś nie zasnę, nie ma takiej opcji. Ostrożnie podniosłam się z łóżka i wstałam na równe nogi, podeszłam do szafy, aby wziąć ubrania na dziś. To co, że jest dopiero druga nad ranem, ale Alice jak zawsze ma jakiś problem! wzięłam wyciągnęłam moją ulubioną sukienkę, która była na dole cała kremowa, a góra była wycięta w kształcie litery V, który był koloru czarnego. Poszłam do toalety najpierw wchodząc pod prysznic, od razu odkręcając ciepłą wodę. W swoje ciało wtarłam żel, o zapachu wanilii, po czym to samo zrobiłam to samo z włosami, bardzo dobrze je wymyłam po czym zaczęłam płukać swoje ciało łącznie z włosami.
Szybko wyszłam z kabiny i owinęłam swoje ciało delikatnym i miękkim ręcznikiem, po czym zabrałam się za robienie makijaży. Wyciągnęłam kosmetyki i zaczęłam nakładać na twarz podkład, którym zakryłam swoje wory pod oczami. Następnie zrobiłam kreski eyelinerem, po czym nałożyłam tusz na rzęsy. Gdy już skończyłam schowałam je z powrotem na ich miejsce, po czym starannie zaczęłam wycierać swoje ciało i założyłam na siebie wybraną wcześniej sukienkę. Później natomiast zajęłam się swoimi włosiami, ściągnęłam z nich już wilgotny ręczni, który powiesiłam go na swoim miejscu, aby mógł wyschnąć. Sięgnęłam po szczotkę i starannie rozczesałam każde pasmo swoich włosów, następnie wzięłam suszarkę, od razu podłączając ją do kontaktu i dokładnie zaczęłam suchyć swoje długie kręcone włosy. Po skończeniu odłożyłam suszarkę i włączyłam prostownicę, prostując je. Szczerze nienawidziłam swoich kręconych włosów, ponieważ nie mogłam zrobić sobie żadnej innej fryzury i to mnie denerwowało najbardziej.
Po skończeniu przygotowań do szkoły postanowiłam zejść na dół i przygotować sobie śniadanie tak jak nigdy, nigdy nie jem śniadania. Po cichu zeszłam po schodach, kierując się od razu do kuchni.
-Alice?- Myślałam, że dostanę zawału! Co on tu robi?!
-Co ty tu robisz?!- Ten człowiek zawsze ma wyczucie czasu! Ale zaraz, zaraz czy on nie jest czasmi pijany?! Jeszcze lepiej!
-Nie cieszysz, się że mnie widzisz- Jego uśmiech pokrył jego całą twarz, w tym momencie wyglądał przerażająco.
-Nie!- Uniosłam głos, zapominając, że wujek i mój brat już są w domu, i że śpią.
Chłopak na moją odpowiedź wybuchł głośnym śmiechem, nie chciałam żeby nikogo obudził więc podbiegłam do niego i położyłam na jego ustach moją rękę.
-Zabierz tą rękę.-Chłopak strącił moją rękę z jego ust.
-Wyjdź stąd!.-Powiedziałam pół szeptem.
Chłopak powoli wstał na równe nogi, po czym zachwiał się i upadł na tyłek.
Wyglądał tak śmiesznie, że nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
-Alice pomóż mi stać.- Jęczał chłopak, który ciągle próbował się podnieść, ale u to nie wychodziło. Szybko sięgnęłam po telefon i zaczęłam robić mu zdjęcia. Dobra postanowiłam nie być taka wredna, chociaż przez chwilę, więc podałam mu rękę. Ale niestety miałam w sobie za mało siły i chłopak upadł ponownie ciągnąc mnie na dół za sobą. Dzięki BIEBER! wrzasnęłam w myślach.
Szybko podniosłam się z ziemi i tym razem staranniej przyłożyłam się do tego, żeby podnieść tego pana z mojej podłogi.
Bieber podczas ponownej próby, wywalił się na podłogę. Naglę poczułam jak na stole zaczął wibrować mój telefon podeszłam do niego i odczytałam wiadomość.
Od Nieznany:
'Ojć, nie wiem czy teraz będzie ci tak wesoło, ale od razu na zapas mówię ci nie ma za co"
Zupełnie nie rozumiałam treści tej wiadomości.
-Alice.- Usłyszałam znajomy dla mnie głos. No to już po mnie.
******************************************************************
 No i mamy 7 rozdział miał być w niedzielę, ale jakoś napisałam go wcześniej. 8 rozdział pojawi się już w niedzielę . Mam nadzieję, że wam się podoba :)!!!!! Proszę o komentowanie rozdziałów bo to bardzo motywuję do dalszego pisania :))).
PS PRZEPRASZAM ZA BŁĘDY!!!!!!!!!
        CZYTASZ = KOMENTUJESZ!



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz