wtorek, 10 listopada 2015

Rozdział 2

' Od nieznany':
' Udanego dnia w szkolę, bądź grzeczna.' Szczerze nic sobie, nie robiłam z tych wiadomości, może ktoś wprowadził sobie zły numer i teraz pisze nie do tego kogo trzeba. Och to na prawdę będzie udany dzień w szkole. Wyczuliście ten sarkazm?
****
Moją pierwszą lekcja była matematyka. Czy tylko ja nie lubię tego przedmiotu? I tej wrednej baby, która go uczy?! Czy, wszystkie matematyczki są takie wredne?! Nie, nie wydaje mi się. Tylko Pani Luca's taka jest.
Dobra Alice przestań, o niej tyle myśleć, powiedziałam sobie w myślach. Nim się obejrzałam dostrzegłam, że stoję dokładnie pod budynkiem szkolnym. Powoli zaczęłam wchodzić po schodach, które prowadzą na główny hol. Dokładnie tydzień nie było mnie w szkole, a dyrektor wprowadził już jakieś zmiany, a mianowicie, szkoła była odświeżona i dowieźli nowe szafki, które były dla klas pierwszych. Przechadzałam się po korytarzu, gdy mój wzrok napotkał pewną parę, która okazywała sobie uczucia, nie to, żebym miała coś przeciwko tylko po prostu mam złe wspomnienia z moim byłym chłopakiem. No już Alice dosyć nie myśl o nim, tyle było minęło, go już nie ma, nie zobaczysz go przez następne kilka lat, jak nie dłużej. Pomyślałam sobie. Ze sztucznym uśmiechem pokręciłam głową i szłam dalej, a mianowicie do swojej szafki, która stała praktycznie w centrum szkoły.
-Alice!-Usłyszałam ten głos, który mogłabym poznać wszędzie, a na leżał on do drobnej brunetki, którą ledwo co było widać w tym tłumie. Oczywiście chodziło mi o moją przyjaciółkę Cat.
Nie zdążyłam nic powiedzieć, nawet nie zdążyłam się z nią przywitać, bo brunetka rzuciła się na mnie mocno ściskając, tak jakby nie widziała mnie przez co najmniej rok!
-Cat, dusisz.- Krzyknęłam do niej przez śmiech, powoli uwalniając się z jej uścisku.
-Jak ja się cieszę, że wróciłaś!  Wiesz jak bez ciebie, jest nudno na lekcjach?!- Wrzasnęła tak głośno, że założę się, że cała szkoła już ją słyszała.
-Cat, tylko spokojnie.- Powiedziałam dalej śmiejąc się z przyjaciółki.
-Jak ja mogę być spokojna?! Wiesz jak dużo rzeczy mamy do nadrobienia?!- O nie zaczyna się, ale to nie tak, że nie lubię zakupów z Cat po prostu ją znam i wiem, że szybko się jej stamtąd nie wyciągnie, a szczególnie gdy są jakieś, wyprzedaże. Coraz bardziej wsłuchiwałam się w plany przyjaciółki na ten weekend chociaż, że dopiero mamy poniedziałek, ale coraz bardziej zaczęło mnie to przerażać. Nagle w oddali korytarza zobaczyłam loki, które mogłabym poznać wszędzie, to Harry. Oczywiście on chodzi do starszej klasy, która znajduję się w tym samym budynku. Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech.
-Harry!- Odbiegłam od szafki zostawiając przy niej zdziwioną Cat, wybaczy mi to. Pobiegłam szybko do chłopaka i rzuciłam mu się na szyję mocno przytulając. I wcale nie obchodziło mnie to, że zostawiłam szafkę otwartą, i że może mi coś zginąć, na razie liczyli się dla mnie tylko przyjaciele, i nic więcej.
-Wow, ciebie też miło widzieć Alice.- Harry powiedział przez śmiech, od razu odwzajemniając uścisk.-A i mam pytanie, gdzie jest Cat?- Zapytał odstawiając mnie na ziemię ciągle się śmiejąc.
-Zostawiłam ją przy szafce.- tłumaczyłam.- Wiesz zobaczyłam ciebie i przybiegłam się przywitać, no w końcu nie widzieliśmy się tydzień!.- Chłopak patrzył na mnie ze zdziwieniem i oblizał wargę.
-Alice jak mówisz, staraj się łapać oddech, żebyś nam tu nie padła.- Słowa, które wypowiedział od razu do mnie dotarły, a ja zauważyłam, że faktycznie nie łapie oddechu, gdy gadam. Ja tylko na te słowa się zaśmiałam i pokręciłam głową.
-A propos Cat, jak myślisz wybaczy ci to, że ją zostawiłaś samą?- Zapytał chłopak unosząc prawą brew do góry.
-Jeśli mnie kocha, to wybaczy.- Nie dałam brunetowi nic powiedzieć, bo od razu chwyciłam jego rękę i pociągnęłam w stronę Cat, która nadal stała przy mojej otwartej na całą szerokość szafce, gadając z jakimiś dziewczynami z pierwszych klas. Gdy dotarliśmy do niej wszystkie spojrzenia powędrowały na Harrego, patrzyły na niego w ten sposób jakby był jakimś bogiem seksu. No ale nie dziwie się, chłopak był bardzo przystojny, miał idealne rysy twarzy, oczy, które pasowały do jego włosów, i ten idealny uśmiech. Oraz włosy, które perfekcyjnie opadały mu na czoło. Był również, jednym z najlepszych sportowców w szkole, i miał ciało, którego inny chłopacy na pewno mu zazdrościli.
- Zostawiłaś mnie samą!.- Z zamyśleń wyrwał mnie głos mojej przyjaciółki.
-No przepraszam,  ale no.- Ręce Harrego od razu powędrowały na moje usta, zakrywając je.
-Zostawiła cię tylko dlatego, że przybiegła się ze mną przywitać.- Na jego twarz wkradł się cwany uśmieszek.  Ciągle zastanawiało mnie to, czy długo jeszcze on będzie trzymał tak tą rękę na moich ustach?!
-To mogła mi powiedzieć, a nie zostawiać mnie samą!- Cat zaczęła podnosić swój piskliwy głosik, co brzmiało bardzo zabawnie.
-A tak wogóle, ciebie też miło widzieć Cat.- Wtrącił się chłopak, próbując powstrzymać się od śmiechu, ale szczerze nie wychodzi mu to.
-Tak, tak daruj sobie, ok?- Zaśmiała się brunetka podchodząc do chłopaka, przytulając go, ale obaj po chwili wybuchli głośnym śmiechem. A uczniowie, którzy przechodzili koło nas patrzyli się na nich jak na jakiś idiotów, ale co im się dziwić na prawdę tak wyglądali. Serio czasami zastanawiam się, czy oni na pewno mają po siedemnaście i dwadzieścia lat, ponieważ zachowują się jak dzieci, albo nawet i gorzej, jak baby z okresem!
Spojrzałam jeszcze raz na Harry'ego, a później na jego rękę, która ciągle była na moich ustach, a on chyba o tym zapomniał, więc postanowiłam mu pomóc ją ściągnąć.
-Ał.-Usłyszałam nagle krzyk chłopaka.
-Co jest Harry?- Zapytałam rozbawiona, ponieważ dobrze wiedziałam co się mu stało, a już na pewno bardzo dobrze znałam sprawcę.
-Bardzo śmieszne.- Harry spojrzał na mnie ze sztucznym uśmiechem, po czym zajął się skrzywiać z bólu. Cat tylko patrzyła na nas jak na debili.
-Co si stało?- Zdezorientowana ciągle robiła dziwne miny.
-Alice mnie ugryzła!.- Krzyknął, a ja już nie wytrzymałam i wybuchnęłam śmiechem, patrząc jak mocno to przeżywa. Po chwili złapałam Cat za rękę i ruszyłam w stronę sali matematycznej ponieważ, za chwilę miał być dzwonek, który maił oznaczać, że pierwsza lekcja się zaczęła.
-Nienawidzę cię!- Krzyknął chłopak ciągle trzymając się za obolałe miejsce.
-I tak mnie kochasz!-Odkrzyknęłam, zastanawiając się tylko czy Harry na pewno mnie usłyszał. Przyciągnęłam Cat bliżej siebie i po ciągnęłam ją w stronę klasy, ponieważ przed chwilą był dzwonek na lekcję, który oznaczał, że już czas zacząć to piekło.
*
Lekcje ogólnie  minęły mi bardzo szybko, co jest nowością i to dużą. Po lekcjach od razu wróciłam prosto do domu, razem z Harrym i Cat, ponieważ mieszkają tylko kilka domów ode mnie.
Pożegnałam się z nim i szczęśliwie weszłam do domu, bo baba od matmy dziś dała mi spokój, całe szczęście bo kompletnie, nic nie umiałam. Jak najciszej chciałam przekroczyć, próg domu, żeby nikt mnie nie zatrzymywał i pytał jak tam w szkole, nienawidzę tego.
-Hej młoda jak w szkole?!- Usłyszałam wołanie zza futryny kuchni, powoli weszłam do kuchni, widząc tam mojego brata, który stoi przy garach i próbuję coś 'ugotować'.
-Mogę zapytać co ty właściwie robisz?-Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu, to nie codzienny widok widzieć mojego brata przy garach.
-Próbuję coś ugotować, a co nie widać?-Oburzył się, jak mała dziewczynka.
-No właśnie, nie i zastanawiam się czy wogóle te twoje 'jedzenie' będzie jadalne.-Patrząc na ten cały bałagan in ten cały jego obiad na prawdę zaczęłam w niego wątpić. On ma już prawie dwadzieścia lat a nie umie przyrządzić głupiego jedzenia.
Chłopak patrzył na mnie przez chwile, tak jak by nad czymś myślał.
-To może po prostu, zamówimy coś do jedzenia?-Wyrwał się nagle. A ja nie miałam nic przeciwko, bo wiecie chciałam jeszcze trochę pożyć, założyć rodzinę i te sprawy, a nie umierać w wieku siedemnastu lat, tylko dlatego, że mój straszy brat nie umiał przygotować obiadu i otruł nas oboje.
Ja tylko kiwnęłam głową zgadzając, się na jego propozycję.
Zayn chwycił od razu za telefon i zamówił duża pizze dla nas obojga.
*
Po 'obiedzie', który 'ugotował' mój brat, pomogłam mu odnieść naczynia do zmywarki, mówiąc mu od razu jedną rzecz.
-Ty sprzątasz po obiedzie, nawet nie licz na to, że ci pomogę.-Mój brat był typem chłopaka, który chciałby, żeby wszystko robić za niego, ale nie ze mną te numery.
Nie dając mu nawet chwili na odpowiedź zabrałam torbę z korytarza i pobiegłam do swojego pokoju zamykając za sobą drzwi, nawet nie spytałam gdzie jest wujek, i szczerze mało mnie to obchodzi.
Położyłam torbę na biurko i wyciągnęłam tylko zeszyty i książki, z których miałam zadane zadania domowe.
*
Odrabianie tych lekcji zajęło mi z dobre dwie godziny, bo musiałam nauczyć się jeszcze na dwa sprawdziany, które mam jutro. Aktualnie był godzina za dziesięć dziesiąta, wzięłam swoje piżamy i poszłam do toalety, aby ogarnąć się już do spania, bo byłam niesamowicie zmęczona dzisiejszym dniem. Nawet nie miałam ochoty na kolację, bo najadłam się tą duża pizzą.
Zdjęłam z siebie brudne ubrania i rzuciłam je do kosza na brudy. Weszłam do kabiny i odkręciłam gorącą wodę, która zaczęła spływać po moim nagim ciele, prawą ręką sięgnęłam po swój płyn do ciała o zapachu kokosowym i zaczęłam wcierać go w swoją skórę, później dokładnie go spłukując. Gdy już byłam po kąpieli i ubrana w piżamę stanęłam naprzeciwko umywalki i zaczęłam porządnie myć swoje zęby po czym zadowolona opuściłam toaletę. Gdy już weszłam do pokoju zdziwiło mnie to, że nie dostałam dziś żadnej wiadomości od 'S.A' czy jak on tam ma. Podeszłam do łóżka wygonie się układając, a gdy już zasypiałam, mój telefon zaczął wibrować. Poderwałam się do pozycji siedzącej i chwyciłam go w ręce po czym odblokowałam go i jednym palcem przejechałam po ekranie klikając od razu ikonkę na, której była wiadomość.
'Dobranoc, ładnie ci było w tych ubraniach, mam nadzieję, że jutro znów cię zobaczę. S.A'
Rzuciłam telefon w drugi kąt łóżka i schowałam się pod kołdrę.
**********
I jest 2 rozdział :)! Mam nadzieję, że wam się podoba :)! Ale Rozdział 3 pojawi się dopiero w sobotę :)!

           CZYTASZ = KOMENTUJESZ.

1 komentarz: